Coraz bliżej święta…

Zbliżają się święta, wkoło pełno ozdób, choinek, są też już „Groty” z Mikołajami więc mam nadzieję, że i nam w tym roku uda się spotkać ze „świętym”. Zapisaliśmy się na polskie mikołajki więc podpytujemy Nadię czy podejdzie do Mikołaja aby odebrać prezent ale ona wciąż niepewnie i z lekką obawą podchodzi do spotkania. Co prawda kusi ją wizja dostania prezentu, nauczyła się więc wierszyka i tu znowu nasze zdziwienie bo zajęło jej to może z 10 minut (taka była zdeterminowana) więc musimy jeszcze jeden przygotować :) Na mikołajkach dzieci mają dostać drobne prezenty ale Nadia tak „liczy” na zabawkę z Psiego patrolu, że sami dokupiliśmy dmuchany fotel aby bardziej przekonać ją do Mikołaja.

Wracając do teraźniejszości. Zapisałam się na kurs, który polega na własnoręcznym zrobieniu książki dla dziecka. Podczas gdy dorośli „tworzą” dzieci zostają z opiekunkami i wczoraj byłam dumna jak jedna z opiekunek powiedziała, ze Nadia jest bardzo dobrze wychowana i że mało które dziecko w jej wieku jest takie uprzejme :)

Wciąż uczymy się marek samochodów więc Nadia ma zajęcie jak idziemy na spacer albo kiedy jedzie autem to wykrzykuje marki lub pyta „a jaki to?”.

Byłyśmy dzisiaj na apelu w szkole (koleżanki córka dostała wyróżnienie). Nadia pierwsze 20 min siedziała spokojnie bo dzieci śpiewały a jak Pani dyrektor zaczęła mówić to córcia znudziła się i zaczęła ziewać na cały głos czym wywołała śmiech u dzieci a Pni dyrektor zmierzyła nas tylko wzrokiem bo dla niej ziewanie to oznaka braku szacunku :/ Później zaś Nadula wcisnęła guzik na swoim swetrze i cała szkoła mogła usłyszeć świąteczne piosenki- córcia zadowolona a mamusia chciała „zapaść się pod ziemię”. Po takim pokazie ciekawe czy przyjmą Nadię do tej szkoły ;)

Dzisiaj skorzystałyśmy z pięknej pogody i spędziłyśmy sporo czasu na zewnątrz. Nadia lubi rysować kredą po chodniku więc znowu mały kolorową drogę do domu. Wieczorem kiedy ja już „padam na twarz” córka ma mnóstwo energii więc biega, skacze, krzyczy a ja współczuję swoim uszom i naszym sąsiadom. Czy Wasze dzieci też tam mają, że wieczorem dostają „7 sił?” a Wy zastanawiacie się dlaczego dzieci nie mają zamontowanego „wyłącznika”?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>