Jesteśmy…

Dziękuję za troskę i za to, że wciąż tutaj zaglądacie mimo naszej nieobecności. Wakacje nam szybko minęły. Byliśmy w Polsce a tam zamiast odpocząć to wciąż mieliśmy coś do załatwienia także szkoda mi było trochę Nadulki i mam poczucie winy, że wciąż była gdzieś z boku :/  Teraz staramy się jej to wszystko wynagrodzić i spędzamy razem jak najwięcej czasu bez telewizora i komputera. W Polsce pogoda nam dopisała więc spędziliśmy trochę czasu na wsi gdzie córcia rozbierała się do „rosołu” i biegała jak szalona. Czasami myślę, że z niej taki mały rolnik hehe Z chęcią pomagała dziadkom przy pracach domowych takich, jak koszenie trawy, zbieranie ogórków, kopanie ziemniaków czy przynoszenie drzewa. Wszystko robiła z wielkim zaangażowaniem.

Nasze przeboje zaczęły się ju po samym przylocie do Pl. Z polecenia zarezerwowałam auto abyśmy nie musieli tłuc się w nocy autobusami i nie wierzyliśmy, że w tych czasach ludzie robią takie świństwa. Po wylądowaniu zadzwoniliśmy do wypożyczalni. Już auto, którym po nas przyjechali trochę nas zaniepokoiło. Gdy dotarliśmy na miejsce, zapłaciliśmy i podpisaliśmy umowę Pan dal nam kluczyki do Forda. Kiedy mój mąż zobaczył auto a potem próbował je odpalić to już wiedziałam, że nie będzie dobrze. Podeszłam do auta i faktycznie- szrot oklejony taśmą „na gada”, zostaliśmy też uprzedzeni, że jest tak mało paliwa, że możemy na stację nie dojechać :o Po prostu skandal, od razu powiedzieliśmy, że nie bierzemy tego złomu bo umawialiśmy się na inne auto i zaznaczaliśmy, że mamy 400km i małe dziecko. Pan rozłożył ręce i powiedział, że on tylko tutaj pracuje i że na tą chwilę nie ma innego auta. Dał nam numer telefonu do właściciela a on bezczelnie kazał nam wsiadać i jechać. Gdyby był na miejscu to mąż chyba by go rozszarpał. Była już 21:30 więc musieliśmy kombinować. Dobrze, że kawałek dalej była inna wypożyczalnia z normalnymi autami, wydaliśmy dodatkowe 250 zł ale auto było sprawne co dla nas jest priorytetem. Nadulka jak tylko usiadła w foteliku momentalnie zasnęła.

Gdy dotarliśmy już na miejsce okazało się, że mojej mamie zepsuła się dwudniowa płyta indukcyjna więc nie ma na czym gotować. Serwis oczywiście miał zjawić się szybko ale nic z tych rzeczy. Dzwoniliśmy do serwisu Amica codziennie i pytaliśmy co się dzieje. Ku naszemu zdziwieniu serwisanci bez oglądnięcia sprzętu zamawiali części. Po kilku dniach części miały być już wysłane ale dzwonie i dowiedziałam się, że jeszcze domówiono szkło, na które trzeba czekać dwa tygodnie bo nie mają na magazynie- ręce opadają. Pytam więc Pani na jakiem podstawie zostało zamówione szkło gdyż płyta jest nowa i od początku tłumaczyliśmy, że wysiadły wszystkie pola a góra nie jest uszkodzona. Pani zdziwiła się i pyta czy nie było zgłaszane pęknięcie więc jej odpowiadam, że nie. W Anglii jak się coś popsuje to zanosi się do sklepu i z reguły dostaje się nową rzecz a w Pl dowiedziałam się, że jak rodzice kupili płytę to obowiązuje ich gwarancja, która mówi o naprawie a nie wymianie sprzętu na nowy. Sklep, w którym płyta została zakupiona tez umywał ręce. Po dwóch tygodniach zjawił się Pan z serwisu i naprawił płytę. Dzień przed naszym wyjazdem można było gotować… Ogólnie rodzice zrobili generalny remont całego mieszkania z duże pieniądze i jak przyjechaliśmy to wyszło sporo niedoróbek i tak się wszystko ciągnęło przez cały pobyt w Pl.

Nadulka była w Polsce u dentysty bo laki, które założyli jej tutaj wypadły :/ Trafiliśmy na świetną dentystkę z podejściem do dzieci więc Nadulka dzielnie zniosła borowanie. Pozostałe ząbki są w bardzo dobrej kondycji także mam nadzieję iż tak zostanie.

Córcia jest tak związana ze swoim domem, że podczas odprawy celnej w Pl na pytanie Pani celnik gdzie jedzie odpowiedziała „do mojej Anglii” hehe W tamtą stronę opowiadała zaś Panu celnikowi, że jedzie na wakacje do babci i dziadka. Na koniec celnik kazał dziadków pozdrowić ;) Córcia dużo mniej mówiła w Polsce. Może dlatego, że było więcej osób i każdy miał coś do powiedzenia. Jak tylko wróciła do domu buzia się jej nie zamyka. Jak palnie jakiś tekst to w pięty idzie hehe Ostatnio tata coś jej tłumaczył bo zachowywała się źle a ona położyła rękę na jego ustach i powiedziała „zamknęłam Cię” hehe

Malutka z chęcią wróciła do przedszkola. Panie powiedziały, że po tych przebojach z chodzeniem na podwórko aż się dziwą, że Nadia jest teraz pierwsza w kolejce do wyjścia na zewnątrz. Ostatnio oddała nawet Paniom swoją żabkę aby mieć dwie wolne ręce do zabawy, co jest dużym krokiem gdyż Nadia jak nie ma nas w pobliżu nie rozstaje się ze swoim pluszowym przyjacielem. Najgorsze, że jak wróciliśmy do Uk to znowu zaczęły się infekcje. Najpierw katar a teraz zapalenie spojówki u Nadusi. Ja natomiast zmagam się od tygodnia z okropnym bólem pleców. Nadulka już prawie wykurowana ale u mnie nie widać poprawy, jest gorzej. Wczoraj nie dałam rady położyć wieczorem Nadusi do łóżka. Córcia jest chytra w sklepie chciała abym wzięła ją na ręce ale mówię, że bolą mnie plecy na co ona „ja pomasuję”, pogłaskała mnie po ramionach (boli mnie lędźwie) i mówi „juź lepiej?, na pewno juź lepiej” a ja mięknę i biorę ją na ręce bo ja tu nie docenić takiego masażu ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Jesteśmy…

  1. ~:) pisze:

    Taaak, przeboje z produktami i serwisem Amici znamyyy. Nigdy wiecej! Nam tez plyta indukcyjna padla po dwoch tygodniach uzytkowania, padly pola grzejace. Serwis w Niemczech nie raczyl reagowac na nasze maile, wiec skontaktowalam sie z serwisem w Polsce. A w nim pani mnie radosnie poinformowala, ze skoro plyte kupilam w Polsce a uzytkuje w Niemczech, to zadna gwarancja nie obowiazuje! Miala pecha, bo plyte kupilismy w jednym z niemieckich sklepow internetowych, a ze serwis w Niemczech nie reagowal, to uderzylam do zrodel. Musieli naprawic, ale co nerwow stracilismy to nasze. Dlatego to byl pierwszy i ostatni raz, kiedy kupilismy ich produkty…

    • ~:) pisze:

      Jedyne co dobre i pocieszajace: poki co od 3 lat plyta dziala :)

    • aneta22.06 pisze:

      Oj szkoda, że nie przeczytałam opinii o Amice wcześniej. Moi rodzice uparli się na Amicę bo to polska firma :/ Myśleli, że w razie naprawy czy wymiany będzie łatwiej a tu takie kwiatki :/ Pocieszyłaś mnie tym, że płyta po naprawie działa i oby tak dalej było bo kontakt z Amicą to koszmar. Nigdy nie polecę tej firmy. Powiedź mi czy w Niemczech jest tak samo jak w UK- jeśli popsuje się nowy sprzęt to można oddać do sklepu a oni wymieniają go na nowy lub oddają pieniądze?

      • ~:) pisze:

        Generalnie z reklamacjami w Niemczech nie mialam klopotu. Sprzetu elektrycznego na szczescie nie musialam zwracac (w przypadku Amici bylby klopot, bo kupilismy ja przez internet). Raz zdarzylo mi sie zwracac zimowa kurtke po sezownie, bo przez pare miesiecy zgubila tyle pior z wypelnienia, ze zostal sam material i nie bylo absolutnie zadnej dyskusji. Zwracalismy tez deske do prasowania po kilku miesiacach i tez bylo ok. Od razu zwracali pieniadze, bez koniecznosci czekania x tygodni na odpowiedz producenta.

  2. ~mazenka pisze:

    W Niemczech wiele razy zwracałam sprzęt czy inne produkty i nigdy nie było z tym problemów. Albo wymiana na nowy towar lub na inny w tym sklepie, albo oddanie kasy. Bez tłumaczenia się, wystarczy wypisać papierek. Naprawdę wstyd, że są takie serwisy, które mają w d. klienta :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>