Stosy zabawek, przedszkole, nowe słownictwo, samodzielne jedzenie

Czujemy się już z Nadusią trochę lepiej, wciąż mamy katar ale w końcu uporaliśmy się z podwyższoną temperaturą. Malutka lepiej też je i w końcu sama upomina się o jedzenie. Zaczęłyśmy stosować syrop z buraka, w tran mam zamiar zaopatrzyć się w weekend, skuszę się chyba jeszcze na witaminę C z Polski, którą poleciła jedna z czytelniczek także pełna kuracja na odporność :)

Czy Wasze dzieci bawią się zabawkami?  U nas jest tak, że większością zabawek Nadia w ogóle się nie bawi. Od niedawna coraz więcej buduje z Lego duplo czy z mega blocksów. Puzzli w ogóle nie układa a mamy ich sporo, sorterami też się nie bawi. Często widzi w reklamach zabawki i mówi, że je chce a w sklepie okazuje się że się ich boi. Na urodziny, kupiliśmy jej konika, który chodzi i wydaje realistyczne odgłosy (ostatnio nawet śpi z Nadią). Początkowo mała chciała nosorożna, który kosztuje 500 zł, potem pieska za 300 zł a na końcu stanęło na koniku za 100 zł i mała jest zadowolona. Męczy nas tylko o tego pieska bo często jest w reklamie ale w sklepie trochę się go boi więc jeszcze myślimy czy jej go kupić. Nie chciałabym aby kolejna zabawka stała w kącie. Daliśmy Nadusi prezent szybciej bo Nadulka niestety nie rozumie, że na coś trzeba czekać. Na świętach chciała ciuchcię ze Stacyjkowa do kolekcji i tłumaczyliśmy jej, że jak będzie grzeczna to Mikołaj przyniesie. Nadusia czekała, była podekscytowana ale jak już dostała kolejkę to ta nie zrobiła na niej większego wrażenia niż w momencie, kiedy pierwszy raz ją zobaczyła. Myślę, że to przez to iż długo musiała czeka.

Nie wiem jak nasze mamy radziły sobie bez tych wszystkich „gotowców”. Jest to chyba kwestia przyzwyczajenia i czasów w jakich się wychowuje dziecko. Teraz idziemy na łatwiznę i jeśli można coś kupić to robimy to bo po co się męczyć. Właśnie teraz naukowcy tak trąbią, że sporo dzieci słabo się rozwija przez tablety i komputery. Kiedyś trzeba było sobie narysować drogi aby jeździć po nich autkami a teraz można kupić dywan. Naczytałam się i staram się sporo rozmawiać z Nadią, chcę jak najwięcej jej pokazać, wolę książki zamiast telewizora czy komputera ale bajki też są bo skoro Nadia widzi, że my oglądamy to dlaczego mamy jej nie pozwalać i jest takie zamknięte koło…

Widziałam już akcje z dzieciakami także my od początku uczyliśmy Nadusię, że nie może mieć wszystkiego. W sklepie spożywczym też już dużo lepiej się zachowuje bo pilnuje się a do koszyka wrzuca tylko to, co jej pozwolimy. Ma jakąś fazę na mleko, wie że jest ciężkie, lubi wyciągać je z lodówki i najchętniej w każdym sklepie by mleko kupowała ale kto to będzie pił hehe Papier wiadomo, że do „dupy” hehe u nas dalej „dupa sędzi” (swędzi) albo „upadła na dupę” hehe

Nadusia była już na spotkaniu w przedszkolu. Nie mówię, że idziemy do przedszkola bo to od razu kojarzy się jej z tym, że będzie musiała zostać. Mówię więc, że idziemy pobawić się z dziećmi. Oczywiście Nadia pamiętała budynek i wiedziała, że zostawała w nim z opiekunką więc na pierwszej wizycie była ostrożna i jak tylko Pani podchodziła do niej aby zapytać się czy chce porysować albo pobawić się jakąś zabawką to Nadia płoszyła się i szła do mnie. Tłumaczyłam jej, że nigdzie nie wychodzę. Nadia nie lubi też jak dzieci na siłę dają jej jakąś zabawkę więc od razu było „no no”. Jestem w szoku, że wie kiedy ma mówić po angielsku. Jak już jestem przy języku to ostatnio był u nas pan od gazu i jak rozmawiałam przy nim po angielsku to Nadusia odwracała moją głowę i powiedziała „mamo mów”- chodziło jej o to aby rozmawiać po polsku. Wracając do przedszkola to mamy kolejną wizytę w piątek i wtedy mam wyjść na 10 minut aby Pani mogła zobaczyć jak Nadia się zachowa. Spodobały się jej drewniane ciuchcie więc mam nadzieję, że się nimi zajmie i że będzie ok.

Nadia ostatnio jak budzi się rano to opowiada i mówi „Nadia wstała, rybka wstała, mamę kocha, taty nie bije” hehe Śmialiśmy się bo Nadia jakoś często zamachuje się teraz na męża coś ją naszło więc jej tłumaczymy, że nie wolno bić ale ona powtarza a za jakiś czas znowu się zamachuje albo klepie męża po nodze. Często też zadziwia mnie swoim słownictwem, myślę, że nie zna jakiegoś słowa a tu zaskoczenie. Dzisiaj wzięła swój zabawkowy telefon Peppa pig, który mówi po angielsku i rozmawia ” Hello Peppa pig, yes, fine, bay bay”. Kolory znamy w części po polsku, w części po angielsku i w części po ciuchciowemu hehe Apropo ciuchci to kupiliśmy ostatnio Nadusi książkę Stacyjkowo i teraz codziennie ją „czyta”. Nadia często mówi „patrzy na Ciebie” zamiast „patrzy na mnie”, czy Wasze dzieci też się tak mylą?

Samodzielne jedzenie to trudny dla nas temat. Nadia często sama chce coś jeść i pozwalam jej ale szybko się nudzi więc woli jak się ją karmi. Nie mówię już o tym, że lubi jeść jak świnia więc mówi że jest „mała śinia”, nachyla się nad talerzem i tak je. Nie lubi jak ma brudne ręce więc jak widzi, że coś brudzi to weźmie jeden kęs i każe się karmić. Zupy próbuje jeść sama więc czasami jej pozwalam ale w większości wolę ją sama karmić. Zawsze mówimy, że powinna zacząć jeść samodzielnie ale ulegamy i wyręczamy ją. Macie jakieś rady aby Nadusia przekonała się do samodzielnego spożywania posiłków? A może powinnam poczekać i nie naciskać a wszystko samo przyjdzie?

A tak je „sinka” (świnka) ;)

IMG_9138

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Stosy zabawek, przedszkole, nowe słownictwo, samodzielne jedzenie

  1. ~mazenka pisze:

    Moja jeszcze tak właściwie nic nie mówi (poza nasladowaniem zwierząt, bam, amam, daj, to, tutaj itp). Nie używa rzeczowników i nie mówi zdaniami ;) Je sama zupy łyżką, drugie dania widelcem. Może spróbuj ją sadzać w foteliku, daj miseczkę z obiadem, łyżkę i zachęcaj do jedzenia, zrób to, co najbardziej lubi. I przymknij oko na początkowy bałagan, to szybko minie ;) Nadusia szybko zacznie jeść sama.

    U nas też leci telewizor albo bajki, całe życie się tak wychowywałam i nie zaburzyło to mojego rozwoju ;) Oczywiście wszystko z umiarem, codziennie jest czytanie książeczek itp. Wydaje mi się, że przy mądrych bajkach dzieci też się sporo uczą, szczególnie jak nie mają starszego rodzeństwa (bo wiadomo, że dziecko naśladuje inne dzieci).

    Fajna sinka ;D

    • aneta22.06 pisze:

      Zobaczysz jak Twoja córcia zacznie mówić to czasami będziesz prosiła o chwilę ciszy hehe U nas wciąż jest trajkotanie ;)
      Masz rację muszę się w końcu zebrać, posadzić małą w krzesełku do karmienia, dać jej jedzenie i niech sama je. Zawsze się tylko obawiam, że w ten sposób Nadulka się nie naje bo zazwyczaj jest tak, że samodzielnie zje kilka kęsów i się nudzi a jak my ją karmimy to zjada o wiele więcej. Nadulcia ostatnio z chęcią je sama jogurt ale też jest strasznie delikatna bo na łyżeczce musi być mało ;)
      Ja też wychowałam się przy bajkach i radzę sobie w życiu ;) Również zauważyłam, że malutka sporo uczy się z bajek. Oczywiście bajki dobrane są do jej wieku, często też tłumaczę jej co w danej chwili dzieje się w bajce.
      Pozdrawiam :)

  2. ~asia pisze:

    Hej Anetko ja odnośnie tej witaminy jedna tabletke dziele na ok 5 części, dodaje do zupki albo musu owocowego jak mala jest chora to ok 3 razy dziennie podaje . Zawsze kupowałam ja w Polsce u dobrej znajomej, ale tym razem poratowalam się Ebayem bo od 3 tyg. próbuje się wykurować . Powodzenia i dużo zdrowka dla waszej rodzinki.

    • aneta22.06 pisze:

      Hej Asiu,
      dziękuję za odpowiedź. Doszukałam się też, że tej witaminy nie można podawać z posiłkami, które też zawierają witaminę C czyli, np. z owocami. Już zamówiłam opakowanie na eBayu. Kupiłam też probiotyki :) A Ty lepiej się już czujesz?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>