Nadusia w końcu wyzdrowiała :)

W piątek znowu zabrałam malutka na kryty plac zabaw z myślą o tym, że ją tam podkarmię. Nie spodziewałyśmy się, że będzie tak dużo dzieci więc musiałyśmy czekać 20 min w kolejce aby nas wpuścili. Żadne dziecko nie płakało oprócz mojej córci, dla niej wszystko musi być na już, mimo że tłumaczę jej iż czasami trzeba poczekać. Jak już weszłyśmy do środka oczywiście córcia zaprowadziła mnie do lady i kazała ciasto kupić hehe Znowu sporo jadła, zjadła też owocowy mus Kubuś i poszła się bawić. Jak już przyszła pora obiadu a Nadulka dalej nie chciała iść do domu to powiedziałam jej, że  muszę chyba Pani zapytać czy jakieś jedzonko mają na co najpierw powiedziała, że „nie” ale za chwilę przyszła i powiedziała „mamo pytaj Pani o dzonko” także w końcu poczuła głód i zaczęła upominać się o jedzenie. Kupiłyśmy tosta z serem i tosta z dżemem aby córcia miała wybór. Zjadła prawie całego tosta z dżemem gdzie wcześniej w ogóle nie lubiła tostów lub kanapek. W końcu po ponad 4 godzinach zabawy wróciłyśmy do domu. Mała znowu marudziła przy zupie ale ostatecznie zjadła całą miskę. Wieczorem znowu upomniała się o tosta i jak posmakowała tosta z babcinym dżemem to tylko po brzuszku się głaskała. Nadulka często upomina się o mleko aby nie jeść innych rzeczy ale staram się ją przekonać, że już jest za duża na picie samego mleczka przez cały dzień. Jak była chora to pozwalałam jej na takie odżywianie bo mleko było jedynym pokarmem jaki w ostatniej fazie choroby przyjmowała. Czwartkową i piątkową noc miałam taką, że czułam się jakbym niemowlę miała w domu bo Nadia budziła się w nocy i prosiła o mleko :) Teraz córcia jest zupełnie inna, śpiewa, uśmiecha się, nie płacze- w końcu wróciło moje maleństwo, tak nam brakowało jej uśmiechu.

Dzisiaj byliśmy w restauracji i nasze dziecko tylko brokuły jadło więc w ostateczności nawet za nią nie zapłaciliśmy. Drzemka wypadła nam późno więc i do spania malutka poszła około 22:00. Ja w końcu mogłam usiąść bo wcześniej sortowałam jej książeczki i ciuchy, które są już na malutką za małe. Zdemontowaliśmy też bramkę na schody bo i tak już od jakiegoś czasu jej nie zamykamy. Zwolniło się trochę miejsca na nowe rzeczy.

W Anglii spadł śnieg więc mamy jutro w planach lepienie bałwana, uczymy się też wierszyka na dzień babci i dziadka ale Nadia ma swoją wizję i po swojemu słowa układa także czeka mnie trochę pracy ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>