Ręce opadają….

Wczorajszy dzień i dzisiejsza noc były koszmarne. Nadia ze strachu przed bólem nie chce otwierać ust. Trzyma też język przy dolnych zębach więc ma nienaturalny wyraz twarzy i jak w końcu coś powie to sepleni bo stara się nie ruszać językiem :/ Najczęściej jak ją o coś zapytam to słyszę „yhy” więc proszę aby odpowiadała bo umie mówić więc po jakimś czasie powie tak lub nie. Prosimy ją też aby otwierała trochę buźkę i wpuszczała do niej powietrze bo te bakterie pewnie cały czas się namnażają jak mała nie myje zębów ani nie przepłukuje ust. Zapach z ust jest brzydki :/ Moja córcia to straszna gaduła, buzia się jej nie zamyka a teraz… W nocy były pobudki i krzyki co 10-30 minut. Cały czas krzyczy, że „jezyk, buźka boli”. Jeśli chodzi o jedzenie to dalej nic, po wielkiej wojnie pije mleko z butelki i jak uda się więcej wypić to od razu widać, że jej humor się poprawia ale weź wytłumacz dziecku, że nie ma siły bo nie je :/ Serce mi pęka jak widzę, że Nadia patrzy na mój talerz z jedzeniem, bierze jedzenie palcami ale na samą myśl o jedzeniu płacze. Nawet na ulubione tic taci się nie skusiła. W sklepie też na wszystkie czekoladki pokazuje i mówi, że „nie dobre buźka boli”.

Miałam nadzieję, że z każdym dniem będzie lepiej ale dzisiaj też nie było poprawy. Przejrzałam już cały internet, próbowałam dopasować chorobę do objawów i wszędzie można było się czegoś doszukać. Postanowiłam nie walczyć dłużej na własną rękę i zadzwoniłam do przychodni a Pani w rejestracji, że dopiero mają miejsce na piątek :/ Powiedziałam jaka jest sytuacja więc stwierdziła, że jutro o 10:30 możemy przyjść. Mała coraz bardziej marudziła więc pojechałam do przychodni przyszpitalnej gdzie nie trzeba mieć umówionej wizyty. Ku mojemu zdziwieniu przyjęli nas w ciągu 10 minut. Pan doktor sprawdził temperaturę, zajrzał do gardła, ucha i osłuchał małą. Okazało się, że ma infekcję w klatce piersiowej i lekko zaczerwienione gardło. Dostała antybiotyk. Pytałam o coś na buźkę bo mała wypluwa jedzenie zanim to dotrze do gardła ale powiedział, że nic nie ma i mam regularnie dawać paracetamol w syropie. Wciąż z mężem jesteśmy zdziwieni gdyż nie powiązalibyśmy tych objawów z infekcją. Mała ani nie kaszle ani nie ma kataru. Fakt może przebyty katar w polce a potem ta trzydniówka pozostawiły coś po sobie :/ Mam nadzieję, że antybiotyk pomorze i że będzie już tylko lepiej.

Jeśli chodzi o mnie to głowa mnie jeszcze pobolewa ale nie jest już tak źle. Pomagają środki przeciwbólowe. Niestety plecy nie mają się kiedy zagoić bo córcia chce być noszona całymi dniami. Nie odpowiada jej siedzenie i przytulanie się trzeba nosić ale czegoż nie robi się dla dobra dziecka. Wiem, że w moich ramionach Nadusia znajduje ukojenie…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>