Jesteśmy już w domu

Zacznę wpis od noworocznych życzeń. Wszystkim czytelnikom życzę dużo uśmiechu, siły i wytrwałości w dążeniu do celu, sukcesów w pracy, tylko słonecznych dni, przyjaźni, miłości i wielu buziaków i aby ten rok Was uskrzydlił.

Dzisiaj rano wróciliśmy do Anglii. Jak zwykle wszystko co dobre szybko się kończy. Podróż szybko nam minęła. W Polsce był straszny mróz więc robiliśmy mniej przystanków ale za to Nadusia przespała większość nocy. Po przebudzeniu malutka źle się czuła i zwymiotowała, na szczęście byliśmy na stacji benzynowej więc kupiłam jej Lokomotiw. Myślałam, że malutka nie będzie chciała jeść ale zaraz po zażyciu leku poczuła się lepiej i zgłodniała, jadła więc wszystko na co miała ochotę (niestety nasza córcia nudę „zabija” jedzeniem). Strasznie bałam się drogi powrotnej do domu ale Nadusia dzielnie zniosła podróż. W dzień oglądała bajki lub słuchała dziecięcych przebojów a w nocy w większości spała :) Po przyjeździe na miejsce wydawało się, że malutka jest wyspana ale położyłam ją jeszcze do łóżeczka abyśmy my z mężem mogli chociaż trochę odpocząć. Córka była łaskawa i zasnęła razem z nami na kilka godzin :)

Nadusia mimo, że jest malutka tęskniła już za „domkiem mamy”. Jak wstała nie mogła nacieszyć się zabawkami. Jak nigdy bawiła się praktycznie wszystkimi, była chyba bardziej podekscytowana niż po przyjeździe do Polski. Córcia zaprzyjaźniła się z psem moich rodziców i jak widzi jakiegoś pieska to mówi, że „Niania chce”. Pytam więc kto będzie się nim opiekowała to oczywiście słyszę, że „Niania” ale w praktyce byłoby inaczej ;)

Córcia przez cały pobyt drażniła się z babcią. Do dziadka jakoś się przekonała ale do babci zawsze była na nie. Oczywiście jak czegoś chciała to szła i przytulała się do babci, mówiła „lubisz babcie” i, np. że chce „ti taki” hehe Codziennie chodziliśmy na salę zabaw i codziennie mieliśmy problem gdyż córcia wychodziła z płaczem. Zaczęła bawić się też z dziećmi więc my z mężem mogliśmy w spokoju wypić kawę. Z kuzynami było różnie gdyż większość nie pozwalała bawić się swoimi zabawkami. Nadia była trochę zdziwiona gdyż prosimy aby dzieliła się zabawkami a jak sama pójdzie w odwiedziny to wszystko jej zabierają :/ Malutka podczas pobytu w Polsce poszerzyła słownictwo, było sporo osób więc na okrągło ktoś rozmawiał. Jak zwykle malutka nie siadała w miejscu więc codziennie potrzebowała drzemki (przed wyjazdem często chodziła na drzemki co drugi dzień). Wiadomo, że mieszkanie w bloku to nie to samo co dom więc malutkiej ciężko się zasypiało przez panujący hałas, częściej też się wybudzała.

Nadusia ma znowu osłabioną odporność bo ostatni ząb jej wychodzi więc łatwo złapała ode mnie przeziębienie i mieliśmy tragiczny tydzień. W dzień nie dosypiała, w nocy często się budziła więc cały czas chodziła zmęczona i marudna. Przez weekend dodatkowo prawie nic nie jadła. Na szczęście dziś jest już lepiej i przy okazji wizyty kontrolnej męża poprosiliśmy aby lekarz Nadusię osłuchał. Płucka ma czyste więc nie przepisał jej żadnych leków i kazał czekać. Dzisiaj Nadusia pobiła rekord w spaniu bo do 10:40 spała, po południu tylko poleżała więc wieczorem o 20 padła jak zabita. Mam nadzieję, że prześpi całą noc bez jęczenia i wybudzeń. Odzyskała też apetyt więc i głodna w nocy nie będzie. A tak było wszystko na raz i choroba i głód i zmęczenie :/

Nadusia dostała miejsce na ranki (3h dziennie) w przedszkolu. Panie były u nas na wizycie domowej przed wyjazdem, Nadia była chora więc nie chciała współpracować no i słyszała, że rozmawiamy o przedszkolu więc bała się, że będzie musiała gdzieś iść także może być ciężko. Początkowo chcieli abyśmy płacili ale powiedziałam, że chcemy zmienić mieszkanie więc i tak będziemy mieli więcej wydatków to Pani wymyśliła, że przydzieli miejsce Nadusi ze względu na naukę języka. W przyszły poniedziałek mamy iść do przedszkola aby się zapoznać. Początkowo Nadia będzie zostawała ze mną a potem każdego dnia na 10,20,30, itd. minut będę ją zostawiała samą aż w końcu ten czas wydłuży się do 3h. Takie mają tutaj podejście, w naszym przedszkolu nie są zwolennikami zostawiania dzieci i znikania więc zobaczymy jak to wszystko wyjdzie „w praniu”.

Córcia upodobała sobie słowo „dupa”. W sobotę mąż zapytał Nadusę czy ma robaki w tyłku bo tak się wierci a ona że „nie” na to ja: „a gdzie masz robaki”, Nadusia „w dupie” hehe Jak ostatnio nakładalam Nadii czapkę i coś mi się zagięło to usłyszałam „Mamuśka nie da radę nie” hehe Teraz czasami jak się ze mną droczy to „mamuśka” mówi, więc dzisiaj mówię do niej, że nie jestem „mamuśka” i pytam jak trzeba na mnie mówić to Nadia powiedziała, że „neta”- Aneta- to sobie mała wymyśliła hehe. Najśmieszniejsze jest to, że jak coś przeskrobie albo bardzo czegoś chce to zawsze „mamusia” woła. Żaby wciąż są ulubione i są w całym domu. Jak nie w skrzyniach z zabawkami to po stole cze dywanie się walają. Teraz Pani, od której kupiliśmy nowe żaby wystawiła na sprzedaż resztę swojej kolekcji więc będziemy licytować ;) Zazwyczaj tak jest, że jak szukasz jakiejś konkretnej zabawki to nie możesz nic znaleźć i wydaje się, że są wszystkie inne tylko nie ta, której aktualnie potrzebujemy hehe Nadia wciąż jest ostrożna i woli jak się ją asekuruje. Czasami myślę, nie powinnam juz tak za nią chodzić ale po sobotnich urodzinach przekonałam się, że jednak ma to sens. Dziewczynka młodsza od Nadusi o miesiąc jest puszczana w „samopas” i wystarczyła chwila aby ściągnęła na siebie kubek ze świeżo zaparzoną czarną kawą :/ Dobrze, że skończyło się na lekkim poparzeniu rączek a ile krzyku było, aż strasz pomyśleć jakby sobie na buzię czy klatkę piersiową wylała :/

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Jesteśmy już w domu

  1. ~:) pisze:

    Oj dzieciaki wyłapują jakoś najchętniej te niekoniecznie najpiękniejsze słowa typu „dupa”. I oczywiście chwalą się ich znajomością najczęściej w najmniej odpowiednim momencie. Trzeba uważać, jakiego słownictwa samemu się używa i jakiego używa otoczenie, w którym dziecko przebywa (to ostatnie trudne do kontrolowania, bo jak np. kontrolować dzieci w przedszkolu. Mój kuzyn nauczył się tam pięknie przeklinać… ;-) ) Powodzenia i wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    • aneta22.06 pisze:

      Dziękuję za życzenia. Staramy się mówić pupa ale jak Nadusia uparła się to tylko „dupa” i „dupa” hehe Przeklinać póki co nie przeklina więc mam nadzieję, że szybko się nie nauczy. Pozdrawiam

  2. ~Daria pisze:

    Witaj,moja cierpliwość została nagrodzona :) O wpisach trzymam Cię za słowo,zazdroszczę ci ze twoja Nadia Cie słucha,ja moge mowic krzyczec,tupac noga,nic nie pomaga,ale powiem „Emilka wlaczymy mam te moc”nie wiadomo z skad przybiegnie i to w takim tempie :) oczywiście krzycząc”wącz ma te młoc”A Nadusia też ma jakiś swój ulubiony film animowany? Bo u nas króluje Frozen oraz Hotel Transylwania :D

    • aneta22.06 pisze:

      Hej,
      Znowu jestem do „tyłu” bo po powrocie do UK karetka zabrała mnie do szpitala i dopiero wczoraj w nocy wróciłam do domu. Z tego wszystkiego i Nadia nam się znowu rozchorowała :/ Strasznie się zaczął powrót do Anglii, oby teraz było tylko lepiej. Mam sporo prania bo Nadusia wymiotowała, muszę porobić opłaty więc jak tylko wszystko ogarnę zacznę pisać. Ciesze się, że coś działa na Emilkę. Widzę, że Frozen cały czas na topie. Nadia nie lubi długich bajek ale za to uwielbia Stacyjkowo i w Polsce była zawiedziona, że nie ma kilku programów z bajkami aby częściej mogła oglądać ciuchciaki. Tak, jak chciała dostała też interaktywne Stacyjkowo z ciuchciami pod choinkę :) Pozdrawiam

  3. ~Ewa pisze:

    Hej!
    Wszystkiego dobrego w nowym roku!
    Powiedz mi jak to możliwe, ze nie musicie płacić? Z tego co wiem darmowe przedszkole jest od 3lat?
    Można sie starać o te 15godzi od 2 lat ale tylko jak rodzice pobierają któryś z benefitów? Mogłabyś powiedzieć cos więcej? Tez chce posłać Antosia rok wcześniej ale będę musiała płacić i to nie mało..:/

    • aneta22.06 pisze:

      Hej,
      dziękuję za życzenia. Znowu jestem do „tyłu” bo po powrocie do UK karetka zabrała mnie do szpitala i dopiero wczoraj w nocy wróciłam do domu. Z tego wszystkiego i Nadia nam się znowu rozchorowała :/ Jeśli chodzi o przedszkole to ja też nie liczyłam na miejsce gdyż nie mamy żadnych zasiłków o czym wprost mówiła, nie kłamałam też odnośnie zarobków aby wszystko było jasne (nie uśmiecha mi się zwracanie kosztów). Pani wymyśliła więc, że wezmą Nadię ze względu na naukę języka. Malutka chodziła cały czas na grupy do Pań, które rekrutują do przedszkola więc nas znają i wiedzą, że Nadusia dużo już rozumie po angielsku ale nie zawsze umie odpowiedzieć więc chcą ułatwić jej naukę. Wnioskuję, że chyba nam się „fartnęło” bo nie było wielu chętnych albo ludzie nie składają aplikacji skoro od początku mówi się, że nie ma szans na miejsce jeśli nie otrzymuje się pomocy od państwa. Ja od początku mówiłam im, że to nienormalne i że się z tym nie zgadzam bo skoro ktoś, kto dostaje zasiłki może dodatkowo posłać dziecko do przedszkola i dalej siedzieć w domu „pierdząc w stołek” to czemu ja mam płacić…. Może spróbuj jeszcze raz porozmawiać i zapytaj czy mogą przyjąć Twojego synka nieodpłatnie. Pozdrawiam

  4. ~Ewa pisze:

    A co sie stalo, że karetka cie zabrała do szpitala? Mam nadzieje, że już sie lepiej czujesz?

    • aneta22.06 pisze:

      Dodałam nowy wpis gdzie wszystko opisałam. Wciąż walczymy z bólem i chorobą Nadii także jestem wyczerpana :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>