Wirusówka?

W niedzielę córcia wstała o 10 rano więc i my mogliśmy sobie pospać :) W ciągu dnia niespodziewanie zwymiotowała w samochodzie, myślałam, że to przez ogórka którego zjadła na śniadanie ale później w sklepie znowu zrobiło się jej niedobrze. Na szczęście udało się szybko wyjść i tylko posadzka przed sklepem ucierpiała ;) Wróciliśmy więc do domu aby córcia odpoczęła ale ku naszemu zdziwieniu upomniała się o obiad a po bawiła się w najlepsze jakąś godzinę. Po godzinie przybiegła z rączką na ustach więc od razu podstawiłam jej miskę i znowu wszystko zwróciła. Na kolację mało już jadła ale na szczęście noc przespała spokojnie. W poniedziałek rano obudziła się głodna jak „wilk”. Z chęcią wypiła mleko a potem poprosiła jeszcze o jogurt więc ucieszyłam się, że ma apetyt. Nie było już wymiotów ale po południu pojawiła się biegunka i to akurat wtedy jak pojechałyśmy na pocztę. Nadula puściła bączka i niestety pobrudziła majteczki czym się bardzo przejęła. Miałam ciuchy w samochodzie więc szybko ją przebrałam ale cały czas przeżywała, że jej majtki wyrzuciłam. Dzisiaj Nadia już dobrze się czuła. Poszłyśmy więc do sklepu po jajka a Nadulka w pewnym momencie złapała się na pupę i wypaliła „kulwa mać bąk”- nie wiedziałam czy się śmiać bo zabrzmiało to komicznie ale powstrzymałam się i zmierzyłam ją wzrokiem więc zaraz zaczęła przepraszać i się przytulać. Obiecała też, że nie będzie już tak brzydko mówić i wyjaśniła, iż myślała, że znowu kupę w majtki zrobiła. Czasami zastanawiam się czy nasza córcia ma tylko 3 lata, jest taka mądra i kochana….

Opublikowano Bez kategorii | 10 komentarzy

Coraz bliżej święta…

Zbliżają się święta, wkoło pełno ozdób, choinek, są też już „Groty” z Mikołajami więc mam nadzieję, że i nam w tym roku uda się spotkać ze „świętym”. Zapisaliśmy się na polskie mikołajki więc podpytujemy Nadię czy podejdzie do Mikołaja aby odebrać prezent ale ona wciąż niepewnie i z lekką obawą podchodzi do spotkania. Co prawda kusi ją wizja dostania prezentu, nauczyła się więc wierszyka i tu znowu nasze zdziwienie bo zajęło jej to może z 10 minut (taka była zdeterminowana) więc musimy jeszcze jeden przygotować :) Na mikołajkach dzieci mają dostać drobne prezenty ale Nadia tak „liczy” na zabawkę z Psiego patrolu, że sami dokupiliśmy dmuchany fotel aby bardziej przekonać ją do Mikołaja.

Wracając do teraźniejszości. Zapisałam się na kurs, który polega na własnoręcznym zrobieniu książki dla dziecka. Podczas gdy dorośli „tworzą” dzieci zostają z opiekunkami i wczoraj byłam dumna jak jedna z opiekunek powiedziała, ze Nadia jest bardzo dobrze wychowana i że mało które dziecko w jej wieku jest takie uprzejme :)

Wciąż uczymy się marek samochodów więc Nadia ma zajęcie jak idziemy na spacer albo kiedy jedzie autem to wykrzykuje marki lub pyta „a jaki to?”.

Byłyśmy dzisiaj na apelu w szkole (koleżanki córka dostała wyróżnienie). Nadia pierwsze 20 min siedziała spokojnie bo dzieci śpiewały a jak Pani dyrektor zaczęła mówić to córcia znudziła się i zaczęła ziewać na cały głos czym wywołała śmiech u dzieci a Pni dyrektor zmierzyła nas tylko wzrokiem bo dla niej ziewanie to oznaka braku szacunku :/ Później zaś Nadula wcisnęła guzik na swoim swetrze i cała szkoła mogła usłyszeć świąteczne piosenki- córcia zadowolona a mamusia chciała „zapaść się pod ziemię”. Po takim pokazie ciekawe czy przyjmą Nadię do tej szkoły ;)

Dzisiaj skorzystałyśmy z pięknej pogody i spędziłyśmy sporo czasu na zewnątrz. Nadia lubi rysować kredą po chodniku więc znowu mały kolorową drogę do domu. Wieczorem kiedy ja już „padam na twarz” córka ma mnóstwo energii więc biega, skacze, krzyczy a ja współczuję swoim uszom i naszym sąsiadom. Czy Wasze dzieci też tam mają, że wieczorem dostają „7 sił?” a Wy zastanawiacie się dlaczego dzieci nie mają zamontowanego „wyłącznika”?

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Co u nas

Na początku za pamięci zapytam jak u Was ze szczepieniami przeciwko grypie? Ja w tamtym roku chciałam Nadii podać ale nie kwalifikowała się wiekowo, jakby miała np. astmę to by dostała a to, że dużo chorowała to dla Anglików norma. W tym roku zaś jest rządowa akcja aby zaszczepić jak najwięcej dzieci i nawet dwulatki mogą dostać darmową szczepionkę do nosa. Zastanawiam się czy w ogóle Nadię szczepić bo teraz (odpukać) dużo rzadziej i lżej choruje a boję się, że własnie po szczepieniu ją „zwali”.

Ostatnio kilka razy zwróciłam Nadii uwagę, że do polskich Pań mówi się „dzień dobry” a nie „cześć” i ku mojemu zdziwieniu szybko załapała bo na ostatniej imprezie urodzinowej swojej polskiej koleżanki z wszystkim witała się „dzień dobry”. Nawet do dziewczynki mówiła: „dzień dobry Izo, jestem Nadia” co tak poważnie brzmiało :) Nadula często przeprasza za coś czego nie zrobiła. Czasami jak przez przypadek ją stuknę to mówi „przepraszam mamo” lub „sorry love” :) Jak ktoś beknie to wyprzedza i komentuje „mówi się przepraszam” także wszystkich w koło uczy dobrych manier ;)

Nadulka jest coraz śmieszniejsza. Byłyśmy w tamtym tygodniu w sklepie i nie mogłyśmy znaleźć jakiegoś produktu na co córcia ustała zdenerwowana i powiedziała „na zderzak” (ogląda holownik Tom). Później w domu pomogłam jej coś zrobił za co dostałam pochwałę „good girl mummy” ;) W sobotę nasza artystka skomentowała piosenkę Adel tekstem: ”A po co ona tak krzyczy w mojej Toyocie?” (Nadia ostatnio uczy się nazw aut).  Jak jestem już przy autach to teraz nasze spacery polegają na tym, że Nadia pyta o markę auta lub wykrzykuje te, które już zna.

Chyba mija nam „fisioł” na punkcie żab. Teraz Nadia chce być pieskiem i uwielbia Skye z psiego patrolu. Od kiedy ma maskotkę Skye to rzadko zabiera żabki ze sobą. Trochę nam szkoda bo i my polubiliśmy żaby ale widać, że Nadulka rośnie i gusta jej się zmieniają co jest dobrą oznaką.

Wczoraj byliśmy pierwszy raz w kinie na filmie Trolls. Następnym razem pójdziemy po reklamach bo przez nie dzieciakom się trochę nudziło a tak 1.5h byłoby w sam raz. Bajka świetna, sporo piosenek więc Nadia i na śpiewała się po swojemu i wytańczyła. Dzisiaj podekscytowana opowiadała, że chmury z bajki się bała bo głośno i groźnie mówiła ;)

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

Halloween, przebrania

Ostatnimi czasy Nadusia ma fioła na punkcie przebierania się. Wcześniej cały czas była żabką a niedawno doszedł piesek. Córcia polubiła psi patrol i teraz mówi, że jest „kochana żabusia, piesek Skye”. W piątek w sklepie znalazła bluzę z ulubionym pieskiem i zakochała się od pierwszego wejrzenia, najchętniej codziennie by ją nosiła. Jutro idziemy na przedstawienie z pieskami z Psiego Patrolu więc powinna być frajda

Byłyśmy już na dwóch dyskotechach Halloweenowych. Widać jak Nadulka się zmieniła. Jeszcze rok temu bała się wszystkich przebrań a w tym roku sama się przebrała. Fakt za pierwszym razem była żabką więc słabo straszny strój ale dzisiaj chciała już być czarownicą (sukienka czarno- zielona, żabki akcent musi być) i nawet poprosiła aby Pani pomalowała ją na czarownicę. Malutka świetnie się bawiła. Tańczyła, brała udział w konkursach a jak zobaczyła dziewczynkę przebraną za pieska cały czas chciała się z nią bawić i robić zdjęcia. Nadia przyniosła z dyskoteki balon do domu i wszystkim mówiła, że „piesek mi dał”. Myślałam, że obejdzie się bez płaczu ale kiedy podczas zabawy Nadusia chciała wziąć dziewczynkę za rękę a ta nie pozwoliła to zaczął się rzewny płacz :/ Już tyle razy tłumaczyłam Nadusi, że nie każde dziecko chce aby je łapać za rączkę lub przytulać ale córcia im bardziej ją ktoś odpycha tym bardziej jest nachalna aż w końcu zaczyna płakać i przeżywa, że nie każdy chce się z nią bawić :/

Tekst dnia na zakończenie.

Nadia: Mamusiu mogę krem?

Ja: a po co?

Nadia: Bo mam dupę czerwoną i muszę posmarować :o

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Brak czasu

Jak zwykle na wszystko brakuje mi czasu. Codziennie gdzieś chodzimy. Nadula zaraz po przedszkolu pyta: „a gdzie idziemy?” bo w domu jest przecież nudno. Nie wiem po co wydajemy pieniądze na zabawki skoro nasz córka się nimi nie bawi. Ostatnio nawet wszystko dla „dzidzi” oddaje bo jak powiem, że dla chłopca lub dziewczynki to mówi, że nie bo to są „zabawki dla małych dzidzi i jak będę malutka to będę się nimi bawić”. Tłumaczę jej, że już mniejsza nie będzie ale ona się z tym nie zgadza hehe Oczywiście jest „malutka” jak nie chce się jej czegoś zrobić ale jak sięga po coś zakazanego to „przecież duża jestem”- mała aparatka. W końcu zainteresowała się puzzlami i całkiem sprawnie idzie jej układanie, wcześniej namawialiśmy ją to się denerwowała a teraz ma więcej cierpliwości i nawet nowe układanki dość szybko składa. Byłyśmy wczoraj na krytym placu zabaw (znowu cały dzień)- mąż pyta jak wytrzymuje w takim hałasie tyle godzin ;) Wracając do tematu córcia tak się odważyła, że sama na wszystkie atrakcje wchodzi, zazwyczaj znajduje sobie jakąś koleżankę i trzyma się jej. Do mamy przychodzi tylko aby się napić lub upewnić się, że wciąż siedzę na swoim miejscu :) Nadia wciąż uwielbia śpiewy i tańce, jak tylko widzi dzieci tańczące w telewizorze to zaraz mówi, że ona chciała by do dzieci i że „trzeba mnie tam zapisać, będę tańczyła i śpiewała z dziecinkami”. Ostatnio uśmiałam się. Mieliśmy w piątek niezapowiedzianych gości i jak moja koleżanka weszła do domu to od razu Nadia ją przywitała „cześć Agnieszko, jak się masz? ja potańczyłam sobie, wchodźcie wchodźcie” więc koleżanka mówi, że Nadula to taka „mała-stara”, tzn. jest malutka a rozmawia jak starsza osoba ;)

Polepszyło się u nas z jedzeniem. Teraz już bez problemu córcia zjada posiłki. Czasami trzeba przypominać jej aby żuła ale zdarza się to coraz rzadziej. Często dziwie się gdzie ona magazynuje to jedzenie gdyż je sporo a wciąż taka drobniutka, przemiana materii też się jej poprawiła- nie chciałabym zapeszać ale chyba koniec z zaparciami, które spędzały mi sen z powiek. Nadulka odblokowała się sama więc nic na siłę, dziecko samo musi dojrzeć do wszystkiego.

Właśnie moja córcia upomina się o jabłko więc uciekam.

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Pożegnanie z kocykami

Nie chciałam wcześniej zapeszać ale teraz wiem, że już na dobre pozbyliśmy się uwielbianych przez Nadusię „kuj kuii” (kocyki, które malutka wkładała do buźki i ssała). Pierwszy tydzień był ciężki bo Nadulka budziła się w nocy i popłakiwała, kolejne dni były coraz lepsze. Teraz córcia śpi spokojnym i głębokim snem (wcześniej budziła się często aby znaleźć kocyk). Zaczęła też więcej jeść i skończyły się problemy z załatwianiem bo teraz Nadusia kilka razy dziennie woła na kibelek :)

W sobotę byłyśmy na balecie. Nadulci podobało się chociaż czasami niecierpliwiła się kiedy Pani długo tłumaczyła co dzieci mają robić. Córcia jest bardzo aktywna więc najchętniej przebiegałaby całe 45 minut. Muszę więc poszukać innych grup tanecznych gdyż wiem, że dla Nadusi zajęcia mogą być krótsze ale bardziej ruchliwe.

Nadia nigdy nie rwała się do układania puzzli ale od pewnego czasu chętniej po nie sięga. Czekam na dostawę nowych układanek bo stare zna już na pamięć. Malutka znowu ma szał na telefon i jak jest zmęczona to kładzie się na podłogę i pyta czy może pograć. Czytałam sporo o tym, że dzieci uzależniają się a potem całe dnie spędzają przed telewizorem, laptopem czy telefonem więc Nadulka może grać tylko w gry edukacyjne (literki, cyferki, kolory i kształty) lub logiczne typu przeprowadź myszkę przez labirynt (ku mojemu zdziwieniu tylko raz pokazałam Nadusi jak przejść labirynt i przy kolejnych już nie potrzebowała mojej pomocy). Oczywiście czas spędzony na grach kontrolujemy i po każdym odpoczynku przechodzimy do zabaw ruchowych lub idziemy na plac zabaw gdzie godzinami Nadulka potrafi huśtać się na dużej huśtawce (na topie jest teraz samodzielne siadanie i zsiadanie). W ogóle wciąż słyszę „ja sama” lub „ja to zrobię”. Córcia chętnie też pomaga w domu czy to w kuchni czy udając, że sprząta. Nadia sporo maluje lub udaje, że pisze i na każdej stronie „kocham Cię mamo i tato najbardziej na świecie”- miód na nasze uszy :) Malutka nie lubi brudzić się jedzeniem ale jeśli chodzi o farby, kleje czy domową ciastolinę nie ma oporów. Zestaw wyciskanych klei starcza jej na godzinę, uwielbia je wyciskać i jak znudzi się jej przyklejanie to zaczyna się zabawa rękoma. Ostatnio Nadulka namalowała i wykleiła jak to ona mówi „jajo faberge”, które mam wysłać dla babci i dziadka.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Mamy nowe hobby

Już wcześniej pisałam iż myślimy aby zabrać malutka na jazdę konną. Po przyjeździe z Polski Nadia wciąż mówiła o koniach „chcę jeździć na dużym, brązowym koniu, potrzebuje tylko żabkowego kasku” i tak w kółko. Co prawda kasku z żabką nie kupiliśmy ale zabraliśmy ją na konie. Miała już dwie lekcje. Panie powiedziały, że córcia jest za mała na lekcje prywatne gdyż dzieci w jej wieku nie są w stanie wykonywać wszystkich poleceń instruktora więc jeździmy w grupie. Za pierwszym razem Nadula była podekscytowana i prze szczęśliwa bo dali jej brązowego konia „Brownie” więc tak, jak sobie wymyśliła. Dumnie jeździła i próbowała wykonywać polecenia ale oczywiście jak inny konik napaskudził to potem te malutkie dzieci zamiast patrzeć przed siebie patrzyły na ziemię i krzyczały „poo”. Kolejnym razem wprowadzono Brownie ale Nadula dostała białego konia już nie była tak zadowolona. Podejrzewam, że aby cały czas jeździć tym samym koniem trzeba dokładać się do jego utrzymania. Zobaczymy jak będzie w tym tygodniu. Lekcja kosztuje 12.50 funta za 20 min plus 2 funty za wypożyczenie kasku (jeśli konie nie okażą się chwilowym zauroczeniem będzie taniej kupić własny kask). Mąż już liczy ile będziemy wydawać na Nadusiowe hobby ale cóż zauważyliśmy, że Nadulka po jeździe jest spokojniejsza i zrelaksowana.

W sobotę idziemy także na balet. Nadula już wcześniej tańczyła ale kurs się skończył, potem mała chorowała i jakoś zapomnieliśmy o tańcu ale od jakiegoś czasu córcia wspomina, że znowu chciałaby tańczyć. Jest większa więc możliwe, że będzie już sama tańczyła (na poprzednich tańcach dzieci tańczyły z rodzicami).

Nie wiem skąd takie pokłady energii w naszym dziecku. Często po aktywnym weekendzie wydaje się, że powinna już być zmęczona ale raptownie dostaje „zastrzyku energii” i znowu mogłaby biegać godzinami. Czemu my dorośli tak nie mamy hehe Ostatnio czuje się jak starsza osoba. Po przyjeździe z Polski zaczęły boleć mnie plecy gdzie nigdy nie miałam z nimi problemu. Z jednej strony wyszło to trochę na dobre gdyż Nadula dużo więcej chodzi, nawet jak w końcu po tygodniu ból zaczął ustępować powtarzałam córci, że wciąż nie mogę jej nosić nagle okazało się, że ta mała spryciula umie przejść 3km bez odpoczynku. Wracając co tematu, jak myślałam, że będzie już tylko lepiej złapała mnie angina więc nie obyło się bez antybiotyku :/ Mąż czasami podpytuje się kto w naszym związku jest starszy ;)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jesteśmy…

Dziękuję za troskę i za to, że wciąż tutaj zaglądacie mimo naszej nieobecności. Wakacje nam szybko minęły. Byliśmy w Polsce a tam zamiast odpocząć to wciąż mieliśmy coś do załatwienia także szkoda mi było trochę Nadulki i mam poczucie winy, że wciąż była gdzieś z boku :/  Teraz staramy się jej to wszystko wynagrodzić i spędzamy razem jak najwięcej czasu bez telewizora i komputera. W Polsce pogoda nam dopisała więc spędziliśmy trochę czasu na wsi gdzie córcia rozbierała się do „rosołu” i biegała jak szalona. Czasami myślę, że z niej taki mały rolnik hehe Z chęcią pomagała dziadkom przy pracach domowych takich, jak koszenie trawy, zbieranie ogórków, kopanie ziemniaków czy przynoszenie drzewa. Wszystko robiła z wielkim zaangażowaniem.

Nasze przeboje zaczęły się ju po samym przylocie do Pl. Z polecenia zarezerwowałam auto abyśmy nie musieli tłuc się w nocy autobusami i nie wierzyliśmy, że w tych czasach ludzie robią takie świństwa. Po wylądowaniu zadzwoniliśmy do wypożyczalni. Już auto, którym po nas przyjechali trochę nas zaniepokoiło. Gdy dotarliśmy na miejsce, zapłaciliśmy i podpisaliśmy umowę Pan dal nam kluczyki do Forda. Kiedy mój mąż zobaczył auto a potem próbował je odpalić to już wiedziałam, że nie będzie dobrze. Podeszłam do auta i faktycznie- szrot oklejony taśmą „na gada”, zostaliśmy też uprzedzeni, że jest tak mało paliwa, że możemy na stację nie dojechać :o Po prostu skandal, od razu powiedzieliśmy, że nie bierzemy tego złomu bo umawialiśmy się na inne auto i zaznaczaliśmy, że mamy 400km i małe dziecko. Pan rozłożył ręce i powiedział, że on tylko tutaj pracuje i że na tą chwilę nie ma innego auta. Dał nam numer telefonu do właściciela a on bezczelnie kazał nam wsiadać i jechać. Gdyby był na miejscu to mąż chyba by go rozszarpał. Była już 21:30 więc musieliśmy kombinować. Dobrze, że kawałek dalej była inna wypożyczalnia z normalnymi autami, wydaliśmy dodatkowe 250 zł ale auto było sprawne co dla nas jest priorytetem. Nadulka jak tylko usiadła w foteliku momentalnie zasnęła.

Gdy dotarliśmy już na miejsce okazało się, że mojej mamie zepsuła się dwudniowa płyta indukcyjna więc nie ma na czym gotować. Serwis oczywiście miał zjawić się szybko ale nic z tych rzeczy. Dzwoniliśmy do serwisu Amica codziennie i pytaliśmy co się dzieje. Ku naszemu zdziwieniu serwisanci bez oglądnięcia sprzętu zamawiali części. Po kilku dniach części miały być już wysłane ale dzwonie i dowiedziałam się, że jeszcze domówiono szkło, na które trzeba czekać dwa tygodnie bo nie mają na magazynie- ręce opadają. Pytam więc Pani na jakiem podstawie zostało zamówione szkło gdyż płyta jest nowa i od początku tłumaczyliśmy, że wysiadły wszystkie pola a góra nie jest uszkodzona. Pani zdziwiła się i pyta czy nie było zgłaszane pęknięcie więc jej odpowiadam, że nie. W Anglii jak się coś popsuje to zanosi się do sklepu i z reguły dostaje się nową rzecz a w Pl dowiedziałam się, że jak rodzice kupili płytę to obowiązuje ich gwarancja, która mówi o naprawie a nie wymianie sprzętu na nowy. Sklep, w którym płyta została zakupiona tez umywał ręce. Po dwóch tygodniach zjawił się Pan z serwisu i naprawił płytę. Dzień przed naszym wyjazdem można było gotować… Ogólnie rodzice zrobili generalny remont całego mieszkania z duże pieniądze i jak przyjechaliśmy to wyszło sporo niedoróbek i tak się wszystko ciągnęło przez cały pobyt w Pl.

Nadulka była w Polsce u dentysty bo laki, które założyli jej tutaj wypadły :/ Trafiliśmy na świetną dentystkę z podejściem do dzieci więc Nadulka dzielnie zniosła borowanie. Pozostałe ząbki są w bardzo dobrej kondycji także mam nadzieję iż tak zostanie.

Córcia jest tak związana ze swoim domem, że podczas odprawy celnej w Pl na pytanie Pani celnik gdzie jedzie odpowiedziała „do mojej Anglii” hehe W tamtą stronę opowiadała zaś Panu celnikowi, że jedzie na wakacje do babci i dziadka. Na koniec celnik kazał dziadków pozdrowić ;) Córcia dużo mniej mówiła w Polsce. Może dlatego, że było więcej osób i każdy miał coś do powiedzenia. Jak tylko wróciła do domu buzia się jej nie zamyka. Jak palnie jakiś tekst to w pięty idzie hehe Ostatnio tata coś jej tłumaczył bo zachowywała się źle a ona położyła rękę na jego ustach i powiedziała „zamknęłam Cię” hehe

Malutka z chęcią wróciła do przedszkola. Panie powiedziały, że po tych przebojach z chodzeniem na podwórko aż się dziwą, że Nadia jest teraz pierwsza w kolejce do wyjścia na zewnątrz. Ostatnio oddała nawet Paniom swoją żabkę aby mieć dwie wolne ręce do zabawy, co jest dużym krokiem gdyż Nadia jak nie ma nas w pobliżu nie rozstaje się ze swoim pluszowym przyjacielem. Najgorsze, że jak wróciliśmy do Uk to znowu zaczęły się infekcje. Najpierw katar a teraz zapalenie spojówki u Nadusi. Ja natomiast zmagam się od tygodnia z okropnym bólem pleców. Nadulka już prawie wykurowana ale u mnie nie widać poprawy, jest gorzej. Wczoraj nie dałam rady położyć wieczorem Nadusi do łóżka. Córcia jest chytra w sklepie chciała abym wzięła ją na ręce ale mówię, że bolą mnie plecy na co ona „ja pomasuję”, pogłaskała mnie po ramionach (boli mnie lędźwie) i mówi „juź lepiej?, na pewno juź lepiej” a ja mięknę i biorę ją na ręce bo ja tu nie docenić takiego masażu ;)

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

Dumna :)

Wczoraj byłam na rozmowie z Panią z przedszkola. Rozmawiałyśmy o postępach Nadii. Córcia zaczynała nisko gdyż płakała po przyjściu do przedszkola, nie bawiła się zabawkami, nie bawiła się z dziećmi, nie chciała wychodzić na podwórko itd. Po pół roku zmiana o 360 stopni. Nadia chętnie chodzi do przedszkola, aktywnie uczestniczy w zabawach, próbuje dzielić się zabawkami, z łatwością liczy po angielsku do 12, wciąż uwielbia śpiewać i Panie śmieją się, że czasami Nadia musi im pomagać bo nie znają wszystkich piosenek. Malutka nie lubi jak inne dzieci płaczą i ku mojemu zdziwieniu stara się je uspokajać. Z komunikacją też nie ma problemu i tylko sporadycznie wplata polskie słowa ale Pani prosi ją wtedy o powtórzenie i córcia już po angielsku tłumaczy tak, jak może najlepiej :) Nadulka coraz częściej opowiada o dzieciach z przedszkola, zna już wszystkie imiona więc wiem o kim opowiada. W przedszkolu ma więcej swobody niż w domu więc ostatnio odbierałam córcię całą wychlapaną błotem. Sukienkę uprałam, potem moczyłam przez dwa dni i jeszcze dwa razy prałam aż w końcu pozbyłam się wszystkich plam. Mama miała nauczkę aby nie nakładać najładniejszych sukienek do przedszkola ;)

Wciąż narzekam na brak czasu. Córcia jest codziennie 3h w przedszkolu ale mimo to zawsze wypada mi coś do zrobienia. Nie chcę też aby Nadia siedziała w domu bo wtedy nie bawi się zabawkami tylko chce bajki oglądać. Jak tylko dopisuje pogoda spędzamy czas na spacerowaniu albo na placu zabaw. Jak na złość wszystkie drogi wkoło domu nam remontują więc i rano i popołudniu muszę wcześniej wyjeżdżać. Ruszyły się też sprawy związane ze sprzedażą mieszkania w Polsce także wypełniałam teraz dokumenty do banku. Musiałam też załatwić zaświadczenia ze spółdzielni gdzie jak dzwoniłam to Pani od razu była oburzona bo przecież jak ja mogę od niej czegoś chcieć :/ Dzwoniąc pierwszy raz i prosząc o zaświadczenie usłyszałam w słuchawce „no tak na wczoraj”, zdziwiona mówię „słucham” a Pani nie nic ale już wkurzona była więc mówię, że nie „na wczoraj tylko w tym tygodniu”- już mi baba od samego rana ciśnienie podniosła. Nadia widzi, że nie mam chwili aby spokojnie usiąść więc wczoraj wypaliła „mamo masz ciężki dzień?” mówię, że tak na co ona „ja też mam ciężki dzień” więc pytam dlaczego a Nadusia „bo muszę sznurek od żaluzji złapać” :D :D Teksty Nadii są coraz lepsze. Malutka przyglądała się taty plecom i raptem coś ciśnie mówiąc „tatusiu się nie bój ja tylko pryszcza wyciskam” hehe Żałuję trochę, że nie zapisuję tych jej wszystkich śmiesznych zdań ale jak coś dzieje się spontanicznie to nie w głowie mi szukanie notesu i notowanie. Nadia wciąż uwielbia żabki ale polubiła też rybkę Nemo, oglądałyśmy bajkę więc codziennie słyszałam: „mamo a widziałaś rekina?”, „mamo ile żyją żółwie”. Córcia już po pierwszym oglądnięciu bajki zapamiętała, że Nemo jest błazenkiem i że ma jedną krótszą płetwę bo taki się urodził co tłumaczyła wszystkim napotkanym polskim znajomym hehe Wczoraj kupiłam jej majteczki z Nemo. Chciała ubrać od razu więc powiedziałam jej, że dopiero dzisiaj ubierze jak wstanie na co ona „chcę spać bo nie mogę się doczekać”. Od rana więc dumnie sama się ubierała :)

Mamy też złe dni. Niby Panie mówią, że w przedszkolu Nadia dzieli się zabawkami i woli oddać jak jej ktoś coś wyrywa z rąb aby się nie kłócić a w domu robi odwrotnie. Ostatnio jak bawiła się z synem sąsiadów to cała ulica ich słyszała bo płakali na zmianę. Ani Nadia ani chłopczyk nie chciał się dzielić więc była wojna. W końcu zabrałam Nadię do domu bo nie było sensu dłużej patrzeć na takie zachowanie- może pewnego dnia dogadają się. Malutka często płacze też z byle powodu. Ostatnio nawet jej własne bąki powodują płacz bo przecież śmierdzą :/ Wczoraj zrobiła wielką awanturę bo wielki patyk chciała wnieść do domu ale nie pozwoliłam jej. Zostawiła więc go z rykiem na ławce i długo jeszcze lamentowała a jak potem znowu wyszła na podwórko to nawet na niego nie spojrzała. Wciąż chciałaby robić wszystko sama, sama odkluczać drzwi, sama wsiadać do fotelika samochodowego, sama wylewać siku z nocnika (już kilka razy schody zalała). Zawsze była ostrożna a wczoraj przy tacie do wanny by wpadła- jak nie moje dziecko ;) Znowu muszę kończyć i jechać odebrać Nadusię z przedszkola :)

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

Co u nas

Nadia uwielbia ślimaki i nawet te zgniecione karmi. Wczoraj najlepszy kawałek arbuza ślimakowi zaniosła, nie byłoby w tym nic złego gdyby ten ślimak nie leżał tam wysuszony od kilku dni hehe Mała po deszczu na całą ulicę „snail” krzyczy ale jak wczoraj zauważyła mrówkę w domu to zaczęła krzyczeć, ryczeć i uciekać. W nocy oczywiście też obudziła się z rykiem i krzyczała, ze mrówka chodzi. Wciąż jest ostrożna w stosunku do bąków, much i pająków. Dzisiaj też wymyślała, że nietoperz jest więc mam kłaść się na łóżku i spać obok niej. Ten nietoperz to cieć z zasłon okiennych ;)

Znowu mamy sporo buntów. Od zazdrości o zabawki po głupie wymysły typu lizanie ręki i smarowanie śliną buzi :/ Z lizaniem też muszę walczyć, Nadia liże podłogę i jak pytam co robi to mówi, „że jest psem” a mi brakuje już argumentów. Jak ktoś powie, że wygląda jak księżniczka to zaraz mówi „nie, jestem kochana żabusia krokodylek konik” i to na jednym tchu wypowiada. Jak jeszcze kilka zwierząt doda to niedługo nie zapamiętam jak na nią mówić hehe W przedszkolu Nadia dobrze sobie radzi, nie płacze już w ogóle przed wyjściem a czasami wręcz sama chce szybciej wyjść szczególnie jak ma jakiś nowy ciuch lub zabawkę bo chce Paniom pokazać. Ostatnio cała w błocie wraca bo nawet jak pada mżawka to dzieci wychodzą na podwórko co mi się nie podoba ale ja zazwyczaj nie pozwalam jej bawić się w błocie więc niech chociaż w przedszkolu się wyluzuje. W poniedziałki chodzę teraz na kurs odnośnie aktywnego spędzania czasu z rodziną więc Nadia jest w przedszkolu przez 3h, potem wracamy do domu aby zjeść na 40 min i znowu oddaję ją na 2h albo do przedszkola albo zostaje z opiekunkami. Zazwyczaj pyta czy idę biegać, ja na to że tak i że niedługo wrócę, mimo że rano już biegałam ;)

Z wakacjami wciąż się nie wiemy. Wciąż szukamy, w tych czasach trzeba patrzeć aby było bezpiecznie a wiadomo, że te pewniejsze/ bezpieczniejsze miejsca są strasznie oblegane. No i czekamy na ten wyjazd do Polsce w celu sprzedaży mieszkania także też chciałabym wiedzieć co i jak zanim zarezerwujemy wakacje.

Mieliśmy weekend pełen wrażeń. Jeździliśmy ciuchcią (Nadia nigdy nie chciała a od tygodnia mówiła, że musimy się przejechać), byliśmy w muzeum, pływaliśmy na łódce a wczoraj byliśmy nad morzem.

Opublikowano Bez kategorii | 10 komentarzy