Mamy nowe hobby

Już wcześniej pisałam iż myślimy aby zabrać malutka na jazdę konną. Po przyjeździe z Polski Nadia wciąż mówiła o koniach „chcę jeździć na dużym, brązowym koniu, potrzebuje tylko żabkowego kasku” i tak w kółko. Co prawda kasku z żabką nie kupiliśmy ale zabraliśmy ją na konie. Miała już dwie lekcje. Panie powiedziały, że córcia jest za mała na lekcje prywatne gdyż dzieci w jej wieku nie są w stanie wykonywać wszystkich poleceń instruktora więc jeździmy w grupie. Za pierwszym razem Nadula była podekscytowana i prze szczęśliwa bo dali jej brązowego konia „Brownie” więc tak, jak sobie wymyśliła. Dumnie jeździła i próbowała wykonywać polecenia ale oczywiście jak inny konik napaskudził to potem te malutkie dzieci zamiast patrzeć przed siebie patrzyły na ziemię i krzyczały „poo”. Kolejnym razem wprowadzono Brownie ale Nadula dostała białego konia już nie była tak zadowolona. Podejrzewam, że aby cały czas jeździć tym samym koniem trzeba dokładać się do jego utrzymania. Zobaczymy jak będzie w tym tygodniu. Lekcja kosztuje 12.50 funta za 20 min plus 2 funty za wypożyczenie kasku (jeśli konie nie okażą się chwilowym zauroczeniem będzie taniej kupić własny kask). Mąż już liczy ile będziemy wydawać na Nadusiowe hobby ale cóż zauważyliśmy, że Nadulka po jeździe jest spokojniejsza i zrelaksowana.

W sobotę idziemy także na balet. Nadula już wcześniej tańczyła ale kurs się skończył, potem mała chorowała i jakoś zapomnieliśmy o tańcu ale od jakiegoś czasu córcia wspomina, że znowu chciałaby tańczyć. Jest większa więc możliwe, że będzie już sama tańczyła (na poprzednich tańcach dzieci tańczyły z rodzicami).

Nie wiem skąd takie pokłady energii w naszym dziecku. Często po aktywnym weekendzie wydaje się, że powinna już być zmęczona ale raptownie dostaje „zastrzyku energii” i znowu mogłaby biegać godzinami. Czemu my dorośli tak nie mamy hehe Ostatnio czuje się jak starsza osoba. Po przyjeździe z Polski zaczęły boleć mnie plecy gdzie nigdy nie miałam z nimi problemu. Z jednej strony wyszło to trochę na dobre gdyż Nadula dużo więcej chodzi, nawet jak w końcu po tygodniu ból zaczął ustępować powtarzałam córci, że wciąż nie mogę jej nosić nagle okazało się, że ta mała spryciula umie przejść 3km bez odpoczynku. Wracając co tematu, jak myślałam, że będzie już tylko lepiej złapała mnie angina więc nie obyło się bez antybiotyku :/ Mąż czasami podpytuje się kto w naszym związku jest starszy ;)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Jesteśmy…

Dziękuję za troskę i za to, że wciąż tutaj zaglądacie mimo naszej nieobecności. Wakacje nam szybko minęły. Byliśmy w Polsce a tam zamiast odpocząć to wciąż mieliśmy coś do załatwienia także szkoda mi było trochę Nadulki i mam poczucie winy, że wciąż była gdzieś z boku :/  Teraz staramy się jej to wszystko wynagrodzić i spędzamy razem jak najwięcej czasu bez telewizora i komputera. W Polsce pogoda nam dopisała więc spędziliśmy trochę czasu na wsi gdzie córcia rozbierała się do „rosołu” i biegała jak szalona. Czasami myślę, że z niej taki mały rolnik hehe Z chęcią pomagała dziadkom przy pracach domowych takich, jak koszenie trawy, zbieranie ogórków, kopanie ziemniaków czy przynoszenie drzewa. Wszystko robiła z wielkim zaangażowaniem.

Nasze przeboje zaczęły się ju po samym przylocie do Pl. Z polecenia zarezerwowałam auto abyśmy nie musieli tłuc się w nocy autobusami i nie wierzyliśmy, że w tych czasach ludzie robią takie świństwa. Po wylądowaniu zadzwoniliśmy do wypożyczalni. Już auto, którym po nas przyjechali trochę nas zaniepokoiło. Gdy dotarliśmy na miejsce, zapłaciliśmy i podpisaliśmy umowę Pan dal nam kluczyki do Forda. Kiedy mój mąż zobaczył auto a potem próbował je odpalić to już wiedziałam, że nie będzie dobrze. Podeszłam do auta i faktycznie- szrot oklejony taśmą „na gada”, zostaliśmy też uprzedzeni, że jest tak mało paliwa, że możemy na stację nie dojechać :o Po prostu skandal, od razu powiedzieliśmy, że nie bierzemy tego złomu bo umawialiśmy się na inne auto i zaznaczaliśmy, że mamy 400km i małe dziecko. Pan rozłożył ręce i powiedział, że on tylko tutaj pracuje i że na tą chwilę nie ma innego auta. Dał nam numer telefonu do właściciela a on bezczelnie kazał nam wsiadać i jechać. Gdyby był na miejscu to mąż chyba by go rozszarpał. Była już 21:30 więc musieliśmy kombinować. Dobrze, że kawałek dalej była inna wypożyczalnia z normalnymi autami, wydaliśmy dodatkowe 250 zł ale auto było sprawne co dla nas jest priorytetem. Nadulka jak tylko usiadła w foteliku momentalnie zasnęła.

Gdy dotarliśmy już na miejsce okazało się, że mojej mamie zepsuła się dwudniowa płyta indukcyjna więc nie ma na czym gotować. Serwis oczywiście miał zjawić się szybko ale nic z tych rzeczy. Dzwoniliśmy do serwisu Amica codziennie i pytaliśmy co się dzieje. Ku naszemu zdziwieniu serwisanci bez oglądnięcia sprzętu zamawiali części. Po kilku dniach części miały być już wysłane ale dzwonie i dowiedziałam się, że jeszcze domówiono szkło, na które trzeba czekać dwa tygodnie bo nie mają na magazynie- ręce opadają. Pytam więc Pani na jakiem podstawie zostało zamówione szkło gdyż płyta jest nowa i od początku tłumaczyliśmy, że wysiadły wszystkie pola a góra nie jest uszkodzona. Pani zdziwiła się i pyta czy nie było zgłaszane pęknięcie więc jej odpowiadam, że nie. W Anglii jak się coś popsuje to zanosi się do sklepu i z reguły dostaje się nową rzecz a w Pl dowiedziałam się, że jak rodzice kupili płytę to obowiązuje ich gwarancja, która mówi o naprawie a nie wymianie sprzętu na nowy. Sklep, w którym płyta została zakupiona tez umywał ręce. Po dwóch tygodniach zjawił się Pan z serwisu i naprawił płytę. Dzień przed naszym wyjazdem można było gotować… Ogólnie rodzice zrobili generalny remont całego mieszkania z duże pieniądze i jak przyjechaliśmy to wyszło sporo niedoróbek i tak się wszystko ciągnęło przez cały pobyt w Pl.

Nadulka była w Polsce u dentysty bo laki, które założyli jej tutaj wypadły :/ Trafiliśmy na świetną dentystkę z podejściem do dzieci więc Nadulka dzielnie zniosła borowanie. Pozostałe ząbki są w bardzo dobrej kondycji także mam nadzieję iż tak zostanie.

Córcia jest tak związana ze swoim domem, że podczas odprawy celnej w Pl na pytanie Pani celnik gdzie jedzie odpowiedziała „do mojej Anglii” hehe W tamtą stronę opowiadała zaś Panu celnikowi, że jedzie na wakacje do babci i dziadka. Na koniec celnik kazał dziadków pozdrowić ;) Córcia dużo mniej mówiła w Polsce. Może dlatego, że było więcej osób i każdy miał coś do powiedzenia. Jak tylko wróciła do domu buzia się jej nie zamyka. Jak palnie jakiś tekst to w pięty idzie hehe Ostatnio tata coś jej tłumaczył bo zachowywała się źle a ona położyła rękę na jego ustach i powiedziała „zamknęłam Cię” hehe

Malutka z chęcią wróciła do przedszkola. Panie powiedziały, że po tych przebojach z chodzeniem na podwórko aż się dziwą, że Nadia jest teraz pierwsza w kolejce do wyjścia na zewnątrz. Ostatnio oddała nawet Paniom swoją żabkę aby mieć dwie wolne ręce do zabawy, co jest dużym krokiem gdyż Nadia jak nie ma nas w pobliżu nie rozstaje się ze swoim pluszowym przyjacielem. Najgorsze, że jak wróciliśmy do Uk to znowu zaczęły się infekcje. Najpierw katar a teraz zapalenie spojówki u Nadusi. Ja natomiast zmagam się od tygodnia z okropnym bólem pleców. Nadulka już prawie wykurowana ale u mnie nie widać poprawy, jest gorzej. Wczoraj nie dałam rady położyć wieczorem Nadusi do łóżka. Córcia jest chytra w sklepie chciała abym wzięła ją na ręce ale mówię, że bolą mnie plecy na co ona „ja pomasuję”, pogłaskała mnie po ramionach (boli mnie lędźwie) i mówi „juź lepiej?, na pewno juź lepiej” a ja mięknę i biorę ją na ręce bo ja tu nie docenić takiego masażu ;)

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

Dumna :)

Wczoraj byłam na rozmowie z Panią z przedszkola. Rozmawiałyśmy o postępach Nadii. Córcia zaczynała nisko gdyż płakała po przyjściu do przedszkola, nie bawiła się zabawkami, nie bawiła się z dziećmi, nie chciała wychodzić na podwórko itd. Po pół roku zmiana o 360 stopni. Nadia chętnie chodzi do przedszkola, aktywnie uczestniczy w zabawach, próbuje dzielić się zabawkami, z łatwością liczy po angielsku do 12, wciąż uwielbia śpiewać i Panie śmieją się, że czasami Nadia musi im pomagać bo nie znają wszystkich piosenek. Malutka nie lubi jak inne dzieci płaczą i ku mojemu zdziwieniu stara się je uspokajać. Z komunikacją też nie ma problemu i tylko sporadycznie wplata polskie słowa ale Pani prosi ją wtedy o powtórzenie i córcia już po angielsku tłumaczy tak, jak może najlepiej :) Nadulka coraz częściej opowiada o dzieciach z przedszkola, zna już wszystkie imiona więc wiem o kim opowiada. W przedszkolu ma więcej swobody niż w domu więc ostatnio odbierałam córcię całą wychlapaną błotem. Sukienkę uprałam, potem moczyłam przez dwa dni i jeszcze dwa razy prałam aż w końcu pozbyłam się wszystkich plam. Mama miała nauczkę aby nie nakładać najładniejszych sukienek do przedszkola ;)

Wciąż narzekam na brak czasu. Córcia jest codziennie 3h w przedszkolu ale mimo to zawsze wypada mi coś do zrobienia. Nie chcę też aby Nadia siedziała w domu bo wtedy nie bawi się zabawkami tylko chce bajki oglądać. Jak tylko dopisuje pogoda spędzamy czas na spacerowaniu albo na placu zabaw. Jak na złość wszystkie drogi wkoło domu nam remontują więc i rano i popołudniu muszę wcześniej wyjeżdżać. Ruszyły się też sprawy związane ze sprzedażą mieszkania w Polsce także wypełniałam teraz dokumenty do banku. Musiałam też załatwić zaświadczenia ze spółdzielni gdzie jak dzwoniłam to Pani od razu była oburzona bo przecież jak ja mogę od niej czegoś chcieć :/ Dzwoniąc pierwszy raz i prosząc o zaświadczenie usłyszałam w słuchawce „no tak na wczoraj”, zdziwiona mówię „słucham” a Pani nie nic ale już wkurzona była więc mówię, że nie „na wczoraj tylko w tym tygodniu”- już mi baba od samego rana ciśnienie podniosła. Nadia widzi, że nie mam chwili aby spokojnie usiąść więc wczoraj wypaliła „mamo masz ciężki dzień?” mówię, że tak na co ona „ja też mam ciężki dzień” więc pytam dlaczego a Nadusia „bo muszę sznurek od żaluzji złapać” :D :D Teksty Nadii są coraz lepsze. Malutka przyglądała się taty plecom i raptem coś ciśnie mówiąc „tatusiu się nie bój ja tylko pryszcza wyciskam” hehe Żałuję trochę, że nie zapisuję tych jej wszystkich śmiesznych zdań ale jak coś dzieje się spontanicznie to nie w głowie mi szukanie notesu i notowanie. Nadia wciąż uwielbia żabki ale polubiła też rybkę Nemo, oglądałyśmy bajkę więc codziennie słyszałam: „mamo a widziałaś rekina?”, „mamo ile żyją żółwie”. Córcia już po pierwszym oglądnięciu bajki zapamiętała, że Nemo jest błazenkiem i że ma jedną krótszą płetwę bo taki się urodził co tłumaczyła wszystkim napotkanym polskim znajomym hehe Wczoraj kupiłam jej majteczki z Nemo. Chciała ubrać od razu więc powiedziałam jej, że dopiero dzisiaj ubierze jak wstanie na co ona „chcę spać bo nie mogę się doczekać”. Od rana więc dumnie sama się ubierała :)

Mamy też złe dni. Niby Panie mówią, że w przedszkolu Nadia dzieli się zabawkami i woli oddać jak jej ktoś coś wyrywa z rąb aby się nie kłócić a w domu robi odwrotnie. Ostatnio jak bawiła się z synem sąsiadów to cała ulica ich słyszała bo płakali na zmianę. Ani Nadia ani chłopczyk nie chciał się dzielić więc była wojna. W końcu zabrałam Nadię do domu bo nie było sensu dłużej patrzeć na takie zachowanie- może pewnego dnia dogadają się. Malutka często płacze też z byle powodu. Ostatnio nawet jej własne bąki powodują płacz bo przecież śmierdzą :/ Wczoraj zrobiła wielką awanturę bo wielki patyk chciała wnieść do domu ale nie pozwoliłam jej. Zostawiła więc go z rykiem na ławce i długo jeszcze lamentowała a jak potem znowu wyszła na podwórko to nawet na niego nie spojrzała. Wciąż chciałaby robić wszystko sama, sama odkluczać drzwi, sama wsiadać do fotelika samochodowego, sama wylewać siku z nocnika (już kilka razy schody zalała). Zawsze była ostrożna a wczoraj przy tacie do wanny by wpadła- jak nie moje dziecko ;) Znowu muszę kończyć i jechać odebrać Nadusię z przedszkola :)

 

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

Co u nas

Nadia uwielbia ślimaki i nawet te zgniecione karmi. Wczoraj najlepszy kawałek arbuza ślimakowi zaniosła, nie byłoby w tym nic złego gdyby ten ślimak nie leżał tam wysuszony od kilku dni hehe Mała po deszczu na całą ulicę „snail” krzyczy ale jak wczoraj zauważyła mrówkę w domu to zaczęła krzyczeć, ryczeć i uciekać. W nocy oczywiście też obudziła się z rykiem i krzyczała, ze mrówka chodzi. Wciąż jest ostrożna w stosunku do bąków, much i pająków. Dzisiaj też wymyślała, że nietoperz jest więc mam kłaść się na łóżku i spać obok niej. Ten nietoperz to cieć z zasłon okiennych ;)

Znowu mamy sporo buntów. Od zazdrości o zabawki po głupie wymysły typu lizanie ręki i smarowanie śliną buzi :/ Z lizaniem też muszę walczyć, Nadia liże podłogę i jak pytam co robi to mówi, „że jest psem” a mi brakuje już argumentów. Jak ktoś powie, że wygląda jak księżniczka to zaraz mówi „nie, jestem kochana żabusia krokodylek konik” i to na jednym tchu wypowiada. Jak jeszcze kilka zwierząt doda to niedługo nie zapamiętam jak na nią mówić hehe W przedszkolu Nadia dobrze sobie radzi, nie płacze już w ogóle przed wyjściem a czasami wręcz sama chce szybciej wyjść szczególnie jak ma jakiś nowy ciuch lub zabawkę bo chce Paniom pokazać. Ostatnio cała w błocie wraca bo nawet jak pada mżawka to dzieci wychodzą na podwórko co mi się nie podoba ale ja zazwyczaj nie pozwalam jej bawić się w błocie więc niech chociaż w przedszkolu się wyluzuje. W poniedziałki chodzę teraz na kurs odnośnie aktywnego spędzania czasu z rodziną więc Nadia jest w przedszkolu przez 3h, potem wracamy do domu aby zjeść na 40 min i znowu oddaję ją na 2h albo do przedszkola albo zostaje z opiekunkami. Zazwyczaj pyta czy idę biegać, ja na to że tak i że niedługo wrócę, mimo że rano już biegałam ;)

Z wakacjami wciąż się nie wiemy. Wciąż szukamy, w tych czasach trzeba patrzeć aby było bezpiecznie a wiadomo, że te pewniejsze/ bezpieczniejsze miejsca są strasznie oblegane. No i czekamy na ten wyjazd do Polsce w celu sprzedaży mieszkania także też chciałabym wiedzieć co i jak zanim zarezerwujemy wakacje.

Mieliśmy weekend pełen wrażeń. Jeździliśmy ciuchcią (Nadia nigdy nie chciała a od tygodnia mówiła, że musimy się przejechać), byliśmy w muzeum, pływaliśmy na łódce a wczoraj byliśmy nad morzem.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Temat kontrowersyjny- odrobaczanie dzieci

Przeczytałam w internecie wiele artykułów (polecam http://ajurweda.blogspot.co.uk/2015/02/robaki-jelitowe-lamblia-alergia-astma.html tylko nie czytajcie przed jedzeniem). W artykule tym są opisane chyba wszystkie możliwe pasożyty wraz ze zdjęciami i nie jest to przyjemny widok. Nie jest to też artykuł sponsorowany przez żadną z firm farmaceutycznych. Oprócz propozycji leków na odrobaczanie, są podane naturalne metody, jak np. spożywanie pestek dyni lub czosnku. O ile nam, dorosłym łatwiej radzić sobie z obecnością pasożytów w naszych organizmach i zapobiegać ich ekspansji poprzez zachowanie odpowiedniej profilaktyki, o tyle dzieci są na robale szczególnie narażone. Oprócz braku higieny, o której maluchy często zapominają, albo po prostu nie myślą, dzieci mają słabiej wykształcony układ immunologiczny, który przecież oprócz pasożytów atakowany jest przez najróżniejsze wirusy, bakterie i grzyby – to nieustanna walka. Dopóki w organizmie zachowana jest równowaga, a dziecko ma mocną odporność wszystko jest w porządku – organizm sam poradzi sobie z intruzem. Problem zaczyna się gdy ta odporność spada, a pasożyt zaczyna nadmiernie się panoszyć. Niestety niewielu rodziców zdaje sobie sprawę, że oprócz problemów żołądkowo – jelitowych o obecności pasożyta mogą (nie muszą) świadczyć również: objawy alergii (wziewne, skórne i pokarmowe), azs, objawy przypisywane astmie, przerośnięty trzeci migdał, nieprzespane noce (budzenie się z płaczem), zgrzytanie zębami przez sen, sińce pod oczami, słabe przybieranie na wadze, brak apetytu, brak koncentracji, rozdrażnienie i inne.

Kilka razy rozmawialiśmy z mężem o odrobaczaniu ale na tym się kończyło. Do działania skłonił nas nocny kaszel Nadusi i to, że jaja pasożytów są dosłownie wszędzie w piaskownicy, na deskach sedesowych, na klamkach, na rękach jak ktoś za często ich nie myje( dzieci mają tendencję do pakowania rączek do buzi), na owocach i warzywach itd. Przez dłuższy czas mała budziła się w nocy zazwyczaj o tej samej porze i zaczynała kaszleć, zgrzytała też zębami. Nie robiliśmy badań gdyż badanie kału niestety nie zawsze wykaże obecność pasożytów. Pasożyty wychodzą w badaniu tylko wtedy jak składają jaja, nie ma ich przez cały cykl rozwojowy. Takie badanie trzeba powtórzyć trzykrotnie w określonym odstępie czasu. Temat paskudny, ale statystyki mnie powaliły, więc trzeba było działać. Odrobaczać trzeba całą rodzinę więc Nadusia dostała zawiesinę, którą przepisał nam lekarz w Polsce. Według zaleceń podaliśmy córci pierwszą dawkę, po dwóch tygodniach drugą a teraz po czterech tygodniach dostanie trzecią. My z mężem kupiliśmy tabletki w Tesco- 4 tabletki więc początkowo wzięliśmy po jednej a po dwóch tygodniach powtórka. Przyjmując tabletki pierwszy raz czuliśmy się z mężem źle, kręciło się nam w głowie, mieliśmy także ucisk w klatce piersiowej. Nadusia nie skarżyła się na żadne dolegliwości, wręcz przeciwnie była pogodna i pełna energii- dzień jak co dzień ;) Leki nie mają właściwości przeczyszczających więc trzeba trochę poczekać na wizytę w toalecie. Nadia jak na złość nie chciała załatwiać się do nocnika więc ciężko było dokładnie sprawdzić czy miała jakiś niechcianych lokatorów, to samo u nas. Zauważyliśmy coś jakby białe ziarenka ryżu powbijane także pewnie mieliśmy jakieś robaczki :/ Malutka już po pierwszej dawce przestała kaszleć w nocy, podniosła się jej odporność- byle katar nie kończy się już kilkutygodniowym kaszlem. Mąż nie ma uczucia jakby coś stało mu w gardle po jedzeniu, wszyscy mamy mniejszy apetyt na słodycze. Postanowiliśmy, że będziemy odrobaczać się raz na rok aby nie dopuszczać do nagromadzenia się pasożytów.

A Wy co o tym myślicie? Odrobaczaliście swoje dzieci?

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

Sesja fotograficzna

W poniedziałek Nadusia wróciła do przedszkola po tygodniowej przerwie. Już wcześniej wspominałam jej, że przyjdzie Pan fotograf i zrobi jej zdjęcia. W weekend budziła się wcześnie rano i pytała czy będzie miała robione zdjęcia. Wracając do tematu- w poniedziałek rano ubrałam Nadusię w ładną sukienkę i poszłyśmy wcześniej abym po zdjęciach miała chwilę na przebranie. Ku mojemu zdziwieniu malutka świetnie czuła się przed obiektywem, ładnie pozowała i uśmiechała się. W koło było sporo zabawek więc malutka zamiast patrzeć prosto w obiektyw mówiła „smile” uśmiechała się i rozglądała dookoła więc trzeba było trochę nagimnastykować się aby złapać jej spojrzenie. Nadulce tak się podobało, że teraz codziennie przed albo po przedszkolu chce mieć robione zdjęcia hehe

W końcu i w UK można było poczuć letnią pogodę, szkoda tylko, że przez dwa dni ale zawsze lepsze to niż zimny wiatr i deszcz. W przedszkolu już od dłuższego czasu były informacje aby przynieść krem przeciwsłoneczny. Ja jako przewrażliwiona mamuśka od razu zaniosłam a większość rodziców jak zwykle zapominała więc Panie ponaglały i przesyłały smsy. Nie rozumiem jak można nie dbać o takie rzeczy. Kilka dziewczynek z Nadii grupy miało spieczoną skórę na ramionach więc w poniedziałek znowu przypominano rodzicom, że dziecko powinno mieć zakryte ramiona a we wtorek znów brak reakcji i większość dziewczynek przyszła w sukieneczkach na ramiączkach. Sama po sobie wiem jak piecze skóra po nadmiernej ekspozycji na słońce więc chyba normalnym jest, że powinniśmy chronić przed tym nasze dzieci. Znowu przekonałam się, że Anglicy mają „lajtowe” podejście do wszystkiego.

Ostatni tekst Nadusi, który powalił mnie na kolana. Córcia położyła się na łóżku i woła „mamusiu choć poleżeć”, ja na to, że „za chwilę bo muszę obiad wstawić do podgrzania”, Nadula nieustępliwie bo dla niej wszytko musi być na już „mamusiu choć” także „odpowiedziałam jej, że „za chwilę przyjdę” a Nadulka na to: „przyjacielu choć”- nie miałam wyjścia i poszłam hehe Wczoraj zaś córcia podeszła, przytuliła się do mojej nogi i powiedziała „mamusiu kocham Cię”- miód na moje uszy :)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Płacz o wszystko i o nic

Nadia od dwóch dni płacze często bez powodu. Jak się jej czegoś zabroni lub powie magiczne słowo „nie” to zakrywa oczy rękoma i rzewnie płacze. Nie robi to już na mnie aż takiego wrażenia ale najgorsze są sceny w sklepach bo akurat dzisiaj nie chciałam kupić jej soku gdyż już jeden w domu wypiła. Zobaczyła, że się nie ugnę i przestała płakać ale mijało nas sporo krzywych spojrzeń :/ Wieczorem też sporo płakała aż w końcu stwierdziła, że spać chce więc w łóżku była już o 18:30.

Kolejna sprawa to lizanie rąk i jak nikt nie widzi podłogi :/ Córcia twierdzi, że jest psem. Lubi jak jej psy rękę liżą a potem sama tak robi :/ Czasami ręce opadają. Byłyśmy dzisiaj u znajomej, która ma dwie córki. Jedna ma 11 a druga 9 lat. Nadia uwielbia dziewczynki, bawi się z nimi i nie potrzebuje mamy. Nawet jak siku chce to prosi starszą koleżankę aby jej pomogła. Przydałaby się nam taka „odchowana” siostra hehe Mama mogła usiąść spokojnie i wypić CIEPŁĄ kawę :)

Nadulka jakoś toleruje już muchy czy mrówki na podwórku ale jak zobaczy coś w domu lub w aucie to krzyczy z przerażenia i płacze. Ostatnio mrówka weszła nam do domu i Nadia zauważyła ją podczas zabawy- zaczęła krzyczeć. W nocy również obudziła się z krzykiem i przez sen machała rękoma i mówiła: „mrówka jest”. Zaczyna też o duchach wspominać. Chyba gdzieś w bajce widziała jak jedna z postaci nakryła się prześcieradłem i udawała ducha. Znowu wróciliśmy więc do Baby Tv ;)

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pedofil moim sąsiadem :/

Świat jest chory. Dzisiaj dowiedziałam się, że mój sąsiad (miły 62 latek), z którym bardzo często rozmawiałam i spacerowałam został skazany za pedofilię. Dobrze, że mam sąsiadkę pielęgniarkę, która z racji wykonywanego zawodu poczuła, że musi nam o wszystkim powiedzieć. Nie wiedziała jak zacząć rozmowę gdyż sama zna tego Pana od dziecka i widziała, że często podchodzi do mnie i Nadusi. Najgorsze jest to, że sąsiad jest na wolności gdyż zgodził się uczęszczać na kurs :-/ W tych czasach trzeba być bardzo ostrożnym a ja kolejny raz przekonałam się o tym, że jestem zbyt ufną osobą. Co prawda dziwiły mnie niektóre zachowania czy słowa sąsiada ale tłumaczyłam to tym, że pewnie czuje się bardzo samotny :/

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

Przełom w relacjach z dziećmi

Dzisiaj mieliśmy gości. Oczywiście na początku jak Nadia usłyszała pukanie do drzwi to wpadła w panikę i zaczęła zbierać żabki, jak nie zdążyła schować wszystkich to zaczęła płakać. Szybko się jednak uspokoiła i bacznie obserwowała czy chłopcy nie będą bawili się jej zielonymi przyjaciółmi. Po kilku zapewnieniach, że chłopcy wolą inne zabawki a nie żabki Nadusia rozluźniła się i zaczęła się z nimi bawić. Wciąż woli towarzystwo starszych dzieci. Jeśli chodzi o mniejsze dzieciaki to Nadia ma złe wspomnienie gdyż synek mojej koleżanki zabierał jej kiedyś żabkę i nawet dzisiaj wspominała, że żabce oko gryzł- trauma na całe życie hehe

Nadia coraz częściej wspomina, że chłopiec (prawie na wszystkich mówi Jake) popychał ją w przedszkolu. Kazałam jej powiedzieć, że nie lubi jak się ją popycha. Dzisiaj znowu mówiła, że chłopiec „nogą popchnął” ;) więc zapytałam, czy powiedziała mu, że tak nie wolno. Odpowiedziała, że nie i że do Pani na kolana poszła bo nie chciała się z nim bawić.

Ciężko nam się wstaje do przedszkola. Sama często pospała bym dłużej jak widzę Nadulkę śpiącą i słodko wtuloną w kocyk. Przez ostatni tydzień tylko raz malutka wstała sama, w pozostałe dni ja musiałam ją budzić co często kończyło się złym humorem od rana. Nadia najpóźniej jest w łóżku o 19:30, często też już wcześniej sama upomina się, że chce spać co mnie bardzo cieszy. Wstajemy najpóźniej o 8:20 ale wtedy to już wszystko w biegu trzeba robić a Nadia lubi sobie trochę rano poleżeć i poprzytulać. Mogłabym kłaść ją spać wcześniej ale jak tata wraca z pracy to jest zamieszanie i podekscytowanie więc nie ma mowy o spaniu. Z drugiej strony niech córcia chociaż godzinę dziennie widzi tatę, dobrze że w weekend można trochę nadrobić. Staram się wtedy czymś zając aby malutka jak najwięcej czasu spędziła z tatą.

Współczuję naszym sąsiadom. Nadula po kilkanaście razy mówi do nich „Hi”, „bye”, itp. a Ci ze stoickim spokojem odpowiadają. Dzisiaj sąsiadka wychodziła z domu i żegnała się ze swoją rodziną „see you later” a Nadulka od razu na cały głos „see you later bye”. Myślałam, że padnę ze śmiechu a córcia jaka zadowolona z siebie była. Moja mała kokietka nawet nastolatków zaczepia, jak jej odpowiedzią to jeszcze odwraca się kilka razy i macha im, niech no się tatuś o tym dowie hehe ;) Nawet ślimaki są biedne bo jak Nadula je widzi to krzyczy na cały głos „snail” i znosi im trawę garściami. Jak pada deszcz to nawet droga do auta zajmuje nam sporo czasu gdyż córcia zatrzymuje się przy każdej dżdżownicy, ślimaku czy robaku a ja stoję i moknę.

Nadulka od tygodnia mówi, że chciałaby „ciuchcią jeździć”. W naszym parku w weekendy jeździ kolejka ale malutka zazwyczaj wolała ją oglądać a nie chciała się przejechać. Teraz chyba się przekonała więc musimy zabrać ją w ten weekend na przejażdżkę. Nadia dostała kapelusz żabkę, mówi że to kask i, że na konie jest już gotowa więc czas zapisać się na jazdę próbną ;)

Z wakacjami wciąż nic nie wiadomo. Sprawdzamy wszystkie opcje. Dobrze, że Nadia chodzi do przedszkola i nie ma jeszcze kar za nieobecności. Myślimy więc o wyjeździe we wrześniu jak już nie jest tak tłoczno i gorąco.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Mądralińska, wakacje z dwulatkiem

Zmywając naczynia lubię nucić lu śpiewać piosenki, robię to też podczas mycia zębów. Córcia ma tak dobry słuch, że jak myję zęby szczoteczką elektryczną i nucę coś cichutko pod nosem to Nadia z drugiego pokoju krzyczy „mamo co śpiewasz?” a ja dziwię się jak ona mogła coś usłyszeć skoro pokój jest kawałek od łazienki a dodatkowo szczoteczka mnie zagłusza. Córcia często rozpoznaje piosenki po zanuceniu pierwszych dźwięków. Jakby był program „jaka to melodia” dla dzieci to miałaby duże szanse na wygraną ;) Malutka lubi grać na instrumentach, ostatnio mamy okazję słuchać grania na flecie i harmonijce. Jak babcia usłyszała popis wnuczki to od razu zapytała czy sąsiedzi się nie skarżą hehe Nadia chodzi też z harmonijką na spacery i popisuje się swoją grą przed każdym przechodniem. Ostatnio jak zmywałam naczynia i śpiewałam to usłyszałam od córki „mamo nie śpiewaj tylko rób co masz robić”- myślałam, że padnę ze śmiechu. Nadia ma chyba dość moich wokalnych występów hehe

Wzięliśmy katalogi z biura podróży. Nadia potrafi dłuższy czas siedzieć i oglądać je kartka po kartce. Mówi, że chciałaby pojechać i, np zjeżdżać ze zjeżdzalni do wody. Coraz częściej myślimy aby w końcu pojechać z małą na zagraniczne wakacje. Zawsze obawiałam się lotu albo tego jak mała zaaklimatyzuje się w nowym miejscu ale Nadula jest coraz większa i łatwiej się dostosowuje do danej sytuacji. Wkurza mnie tylko to, że w większości biur podróży w Anglii płaci się pełną cenę za dziecko powyżej dwóch lat. Pytam się co te moje dziecko zje lub wypije a cena all inclusive obejmuje też alkohol. Kolejna sprawa to to, że tak małe dzieci nie dostają osobnego pokoju tylko mają „dostawkę” w pokoju rodziców. Moim zdaniem przedziały wiekowe powinny być jakoś bardziej różnicowane. Teraz od 0-2 płaci się 35 funtów a powyżej 2 lat pełną cenę :/ Zostaliśmy poinformowani, że na niektóre oferty na przyszły rok są zniżki na dzieci ale kto wie gdzie będziemy w przyszłym roku. Jest też strona internetowa, gdzie można zarezerwować wakacje z darmowym miejscem dla dziecka ale jakoś nie mam doświadczenia z oddzielną rezerwacją lotu, transferu do hotelu i samego hotelu. Zawsze lataliśmy z biura podróży gdzie wszystko było wliczone w cenę. Może Wy macie doświadczenia odnośnie wakacji z maluchem? Będę wdzięczna za wszystkie podpowiedzi i opinie :)

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy